Nowy sezon karpiowy rozpocząłem na małym łowisku, niedaleko mojego miejsca zamieszkania.

Wybrałem się tam na dwie doby, chociaż pogoda nie rozpieszczała - w dzień było około 5 stopni, a w nocy temperatura spadała 4 stopnie poniżej zera. Mimo to, po zimowym braku prawdziwych karpiowych przygód, postanowiłem nie zrażać się aurą i zainicjować sezon pierwszą zasiadką.

Zestawy postawiłem mniej więcej na środku jeziora na końcu spadu, głębokość około 4 metry.

Na włos założyłem słodkie smaki:  2x bałwanek z serii Superfeed Owocowa Bestia podpięte popkiem o smaku Ananasa. Na trzecim zestawie ulokowałem jedną tonącą kulkę z tej samej serii o smaku Truskawka Kremowa. Każdy zestaw nęciłem dosłownie sześcioma kulkami plus kolejne sześć pokruszone.

Po zarzuceniu wędek zostało mi tylko czekać. Nie spodziewałem się wielkich efektów, ale po cichu liczyłem na mocny początek sezonu. Po zimie byłem jednak tak bardzo spragniony ryby, że miałem wrażenie, że każda ryba wywoła u mnie salwę radości.

Pierwsza branie miałem około 2.00 w nocy. Praktycznie bez walki podebrałem pełnołuską piękność, która szybko wylądowała na macie. “Piękny początek - pomyślałem - Lepszy niż sobie wymarzyłem”. To jednak nie miał być koniec…

Ku mojej radości, drugie branie, na pojedynczą kulkę, pojawiło się około godziny 10:00. Tym razem nie było już tak łatwo, bo karp postanowił zawalczyć o swoją wolność. Musiałem być mega ostrożny, by przywitać się z kolejnym okazem. Dwa karpie na otwarcie wędkarskiego sezonu - to byłoby coś! Holowałem rybę spokojnie, ale zdecydowanie. Po 10 minutach była już moja!!!

Jaki ja w tym momencie byłem uradowany. Pierwsza wyprawa i dwa piękne karpie na macie! Dobry start - oby dał powera na cały rok. Rozemocjonowany, dalej czekałem na kolejne piki sygnalizatora, których niestety już nie było. Po godzinie 12.00 ciśnienie dość mocno poszło w górę, co spowodowało ciszę na wodzie przez kolejne 24h. Nie przejmowałem się jednak. Z łowiska schodziłem uśmiechnięty, z poczuciem, że te dwa piękne karpie dały mi moc na cały sezon i jednocześnie wyrwały z zimowego letargu.

Teraz już z górki ?
Do zobaczenia nad wodą!
Paweł Czerski