Po zakończeniu rodzinnej części tegorocznego urlopu, przyszedł czas na część równie przyjemną, czyli z wędkami nad wodą. W tym roku postanowiłem, że spędzę ten czas na trzech wodach. Jednak jak to często bywa, nie zawsze wszystko układa się tak, jak to sobie zaplanujemy i niestety z jednej wody musiałem zrezygnować. Pozostały mi do obłowienia dwa zbiorniki, więc i tak nie było najgorzej. 

ZASIADKA NR 1

Nad pierwszą wodę dotarłem w niedzielę około godziny jedenastej. Po rozbiciu obozowiska i wytypowaniu miejscówek przyszedł czas na obmyślanie taktyki i przygotowanie zestawów. Postanowiłem, że jedną miejscówkę będę nęcił mieszanką ziaren i pelletów, żeby szybko zwabić karpie. Do wiadra poleciało kilka kilogramów kukurydzy. Do tego po kilogramie pelletów z serii CARP FOOD 12 milimetrów o smaku Dojrzałej Morwy i Mega Tutti Frutti. Aby zanęta zaczęła pracować jeszcze szybciej, dodatkowo dosypałem kilogram pelletu z serii SUPERFEED 6 milimetrów o zapachu Owocowa Bestia. Całą mieszankę zalałem boosterem CARP FOOD PVA Mega Tutti Frutti i dodatkowo zasypałem STICK MIXEM o zapachu Morwy. Tak przygotowana mieszanka dała mi pewność, że będzie intensywnie pracować zaraz po wpadnięciu do wody. Na włos założyłem pojedynczą kulkę tonącą 18 milimetrów o zapachu Morwy. 

Drugą wędką postanowiłem łowić bardziej selektywnie. Chcąc wykluczyć maksymalnie brania mniejszych karpi, do wody oprócz zestawu z dwiema tonącymi kulkami na włosie o zapach Mega Tutti Frutti, poleciały trzy garście kulek, które rozsypałem na kilku metrach kwadratowych. 

Tak, jak się spodziewałem, przez pierwsze dwie doby udało mi się wypracować kilka karpi w przedziale wagowym od 8 do 12 kilogramów. Miejscówka nęcona samymi kulkami nie przyniosła żadnego brania. Trzeciej doby brania ustały, mimo to postanowiłem nie zmieniać miejscówek i wcześniej obranej taktyki, licząc na to, że czwarta ostatnia noc tej zasiadki przyniesie jakieś zmiany.

Niestety ta noc także minęła bez brania. Dopiero podczas jedzenia śniadania nastąpiło pierwsze delikatne szarpnięcie z miejscówki nęconej samymi kulkami. Dobiegłem do wędki, zaciąłem i poczułem duży ciężar. Po kilkunastominutowym holu w podbieraku wylądował piękny ponad 18 kilogramowy karp, na którego czekałem prawie cztery dni. Po zrobieniu sesji zdjęciowej i wypuszczeniu ryby, wywiozłem zestaw i powoli zacząłem zwijać obozowisko. 

Po godzinie nastąpiło jednak kolejne branie z tej samej miejscówki i po kilku minutowym holu w podbieraku wylądował 16 kilogramowy karp, który był zwieńczeniem zasiadki na tej wodzie. 

ZASIADKA NR 2

Następnego dnia, po krótkim odpoczynku w domu, dotarłem nad drugie jezioro, by kontynuować urlopowy maraton karpiowy. Woda zupełnie inna od poprzedniej. Głębokie do 8 metrów jezioro z krystalicznie czystą wodą i dużą populacją ogromnych leszczy. 

Pierwszy zestaw wylądował na otwartej wodzie na płaskim blacie o głębokości 5 metrów. Na włosie tonąca kulka o zapachu Japońskiej Kałamarnicy podbita pop-up o zapach Kryla. Miejscówkę zasypałem kilogramem kulek z serii CARP FOOD Japońska Kałamarnica. 

Drugi zestaw wylądował w pobliżu trzcin na głębokości około trzech metrów. Do wody poleciały trzy garście kulek o zapach Ananasowy Sok, a na włosie bałwanek o tym samym smaku. 

Pierwsza doba minęła bez brania. Dopiero drugiego dnia rano odnotowałem pierwsze branie z głębszej miejscówki, niestety po kilku minutach ryba wygrała walkę. Następna doba minęła bez brania, dlatego na ostatnią noc postanowiłem zestaw leżący pod trzciną również położyć na głębszej wodzie, gdyż tylko tam był kontakt z rybą. 

Około drugiej w nocy obudziło mnie energiczne branie i po długim holu mega silny 10 kilogramowy karp wylądował w podbieraku. Rybę umieściłem w worku, a ja ponownie wywiozłem zestaw i położyłem się spać. 

W czasie picia porannej kawy na drugiej wędce zauważyłem delikatne branie. Podbiegłem do wędki i znów rozpoczęła się walka. Po emocjonującym i długim holu na głębokiej wodzie, w podbieraku wylądował piękny ponad piętnastokilogramowy jeziorowy grubasek. Jak się potem okazało był to ostatni karp tej zasiadki. 

Ponownie odpowiednio dobrana taktyka zaowocowała pięknymi karpiami położonymi na macie. Cóż może być piękniejsze i bardziej satysfakcjonujące. Przede mna kolejne zasiadki, o kolejne emocje z nimi związane. Już nie mogę się doczekać.

Pozdrawiam 

Bartosz Szmyt KKTB