You're currently on:

UDANY POCZĄTEK JESIENNEGO ŁOWIENIA

W połowie października w końcu udało mi się wyrwać nad wodę. Już od początku miesiąca czułem w powietrzu coraz bardziej narastający klimat jesiennych zasiadek.

Nad wodą zameldowałem się z samego rana w deszczu. Siłą rzeczy w pierwszej kolejności zmuszony zostałem do rozłożenia namiotu i sprawnego ogarnięcia stanowiska. Jeszcze przed wyjazdem postanowiłem ograniczyć się do maksymalnie dwóch smaków i zrezygnować z drobnej frakcji w zanęcie.

Tym sposobem miałem do dyspozycji Hookersy TB Sardynka Pacyficzna 18mm oraz Popki Sekretna Kałamarnica 16mm. Do nęcenia posłużyły mi kulki całe i pokrojone w tych samych smakach z serii Carp Food, pellet Oil Soft Japońska Kałamarnica oraz jako wzbogacenie Liquid Maze Natural.

Nęciłem z umiarkowaniem, na start po 3 łyżki na zestaw, a później systematyczne donęcanie w razie braku efektów. Miłym zaskoczeniem był fakt, że na pierwsze branie nie czekałem długo. Bardzo delikatny opad i równie spokojna rolka, hol również mnie zaskoczył tym bardziej, że w podbieraku wylądował amur, który nijak nie zachowywał się jak na amura przy podbieraku przystało. Kolejne branie z tego samego miejsca było po niespełna godzinie. W tym przypadku ryba ładnie chodziła i ewidentnie nie miała ochoty na zdjęcia. Finalnie w podbieraku wylądował pierwszy karp wyprawy. Nieduży, ale był. Smakosz Sardynek.

Wieczorem znów się rozpadało, pogoda nie rozpieszczała, a dodatkowo jesienne temperatury również o sobie przypominały. Z reguły przed wyjazdem sprawdzam dokładnie czy mam wszystko, co będzie potrzebne, jednak tym razem okazało się, że paliwo w piecyku, który ze sobą zabrałem, niespodziewanie szybko się skończyło. Noc była cicha i zimniejsza niż być miała.
Tuż przed świtem ze snu wyrwał mnie krótki mocny dźwięk sygnalizatora. Po dłuższym czasie oczekiwania nastała cisza, więc niewiele myśląc zacząłem zakopywać się w śpiworze. Po kolejnej chwili długi nieprzerwany dźwięk i ostra rola wybudziły mnie z letargu. Branie z tego samego miejsca, co wcześniej. Ryba była silna, w trakcie holu zrobiła 5 ładnych odjazdów. W końcu jest! Na powierzchnię wyłoniły się piękne łuski. Wyścigowy lampas w podbieraku był wręcz wisienką na torcie.

W tym momencie już nawet zgrabiałe od zimna dłonie przestały przeszkadzać. W międzyczasie zrobiło się widno. Cyknąłem więc kilka zdjęć i ryba powędrowała do wody. Przepiękny Lampas skusił się na pojedynczego Popka Sekretna Kałamarnica.

To było piękne zakończenie tej zasiadki, na które z niecierpliwością tyle czekałem.

Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą.
Kuba