Kilka dni temu otrzymałam paczkę od TandemBaits z nowymi produktami z linii SuperFeed Pure do testów. Po rozpakowaniu przesyłki, moim oczom ukazało się całe wiadro dobroci, między innymi płynne oraz sypkie boostery i oleje. Wszystko to było w czterech smakach: Squid Chili, Live Citrus, Slaty Crayfish, Indiana Spice.

Jak przystało na prawdziwego karpiarza, zawsze pierwsze co robię, to sprawdzam zapach przynęt. W tym przypadku natychmiast pomyślałam o pięknej woni naturalnych składników. I właśnie taka była przewodnia idea serii Pure. Kilka dni później nareszcie mogłam nowe produkty wypróbować w boju.

Na pierwszy ogień postawiłam na Squid Chili. Do torby zapakowałam oba rodzaje boosterów w tym smaku i ruszyłam nad wodę. Jest pełnia jesieni, więc karpie nie żerują już tak intensywnie. Z tego względu wybór miejsca jest jednym z kluczowych warunków dla powodzenia zasiadki. Postanowiłam rozłożyć się na stanowisku, gdzie miałam możliwość rzucania zestawów do najgłębszej części zbiornika. Pogoda nie rozpieszczała, wiał lodowaty silny wiatr, a o godzinie 8 rano temperatura wynosiła tylko około 3 stopnie na plusie. Zaczęłam przygotowywać standardowy zestaw z węzłem bez węzła. Na włosie zawisła kulka Chili Robin Red, którą zamoczyłam w zalewie SuperFeed Pure Liquid Booster Squid Chili, a następnie obtoczyłam zasypką SuperFeed Pure Powder Booster tego samego smaku. Do całości dołączyłam również małą siateczkę PVA, do której powędrowały połówki kulek przygotowane tak samo jak kulka na włosie. Taki zestaw umieściłam około 40 m od brzegu, gdzie dno było trochę głębsze.

Po ogarnięciu stanowiska i sprawdzeniu połączenia sygnalizatorów z centralką, szybko uciekłam do samochodu, aby się trochę ogrzać. Nie było mi jednak dane posiedzieć w cieplutkim wnętrzu auta. Już po godzinie centralka dała głośny i wyczekiwany sygnał. Szybko wybiegłam z samochodu w stronę wędek i byłam dość zaskoczona. Dawno nie widziałam aż tak mocnego odjazdu. Mimo to, od razu po podniesieniu wędki, karp zamienił się w potulnego baranka. Hol był bardzo spokojny i ciężko było wyczuć z jakim okazem mam do czynienia. Kiedy już znalazł się w podbieraku, wszystko stało się jasne. Na przynętę o wyraźnym naturalnym aromacie Squid Chili skusił się przepiękny pełnołuski karp. Ten jednak zamiast wyszaleć się w wodzie, dał popis swojej siły na macie. Sesja zdjęciowa była dla mnie bardzo wymagająca. Cudownie prezentująca się ryba sprawiła, że byłam cała mokra, a dodatkowo wiejący zimny i ostry wiatr nie pomagał. Ręce miałam już całkowicie sztywne, ale na szczęście zdjęcia się udały.

Karp wrócił bezpiecznie do wody, a ja musiałam się szybko zwijać do domu, żeby nie nabawić się choroby. Podsumowując, pierwszy test produktów z serii SuperFeed Pure uważam za bardzo udany. Zapach Squid Chili zdał egzamin, a ja już nie mogę się doczekać następnych zmagań.

Pozdrawiam
Martyna Wyrobek
Carp_stories