You're currently on:

PEŁNOŁUSKIE KARPIE ATAKUJĄ!

W czerwcu wybraliśmy się na łowisko Chojnica. Z góry wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, ale w sumie o to nam chodziło.

Nad wodę dojechaliśmy rano. Po rozpakowaniu się, przyszła pora na to, żeby karpiowym okiem ocenić jezioro i wybrać miejsca, w których mogą przebywać karpie. Następnym krokiem było sondowanie dna oraz oczywiście wywiezienie zestawów. Przed południem byliśmy już po robocie. Przyszedł czas, aby w dobrych nastrojach wyczekiwać brania.

I doczekaliśmy się! Około 1.00 w nocy obudził nas głośny, nieprzerwany dźwięk mojej centralki. Już w tym momencie byliśmy szczęśliwi z brania, jednak mieliśmy świadomość, że jeszcze bardzo dużo może się wydarzyć. Wsiedliśmy do łódki i w szybkim tempie wypłynęliśmy w kierunku ryby, która wzięła z miejsca oddalonego od nas o około 200m. Już po chwili holu wiedzieliśmy, że karp zaparkował w zaczepie. Na miejscu okazało się, że ryba wykorzystała najlepiej swoje możliwości i zaplątała się w każdą możliwą przeszkodę. Niestety na próżno próbowaliśmy odplątać zestaw. Po kilku minutach piękny i wielki lustrzeń wypiął się na naszych oczach. Niepocieszeni wróciliśmy na brzeg i poszliśmy spać.

Kolejny dzień mijał spokojnie, jednak na nogi zerwały nas pojedyncze piki centralki. Tym razem udało mi się wyholować rybę. Był to mały, 6 kilogramowy pełnołuski, któremu bardzo zasmakował bałwanek z kulek Tandem Baits Mleczna Morwa Fluo Pop Up + tonąca kulka o smaku X-Berry. Ryba dała nam dużo szczęścia i nadziei na kolejne pozytywne chwile spędzone nad wodą.

W głowie każdego z nas rodziły się nowe pomysły, wszyscy mieli inne plany oraz idee na przechytrzenie kolejnych ryb.

Nadszedł następny dzień, niecierpliwie wyczekiwaliśmy wieczoru, bo to właśnie wtedy ryby były najbardziej aktywne. Tak samo było również i w tym przypadku. Doczekaliśmy się. Piękne branie u Michała i bez zastanowienia znów wsiedliśmy na łódkę i płynęliśmy po rybę. Po szybkim holu karp wylądował w podbieraku. Znowu pełnołuski, tym razem jednak waga przekroczyła barierę 10 kg, a dokładniej wskazówka zatrzymała się na 13 kg. Tym razem ryba zasmakowała w kulkach Homar Rak w połączeniu z Rybą i Skorupiakiem.

Kolejny dzień i powtórka z rozrywki. Zaczęło się ściemniać i znowu miałem branie. Najpierw na mojej macie pojawił się 7 kilogramowy pełnołuski. Chwile po nim kolejne branie i znów udało mi się wyholować następną rybę, 9 kg lustrzeń. Jednak to nie wszystko, co czekało nas tego dnia. Usłyszeliśmy piki na centralce u Michała. Zacięcie i znów wypływamy po rybę, która szybko trafiła do naszego podbieraka, co było bardzo zaskakujące, bo była to największa ryba naszej zasiadki. Piękny, złoty pełnołuski karp o wadze 15kg.

 

W przedostatnim dniu naszej zasiadki nocne branie zaliczył Bartek. Ryba początkowo zaparkowała w zielsku, jednak po chwili udało nam się odciągnąć ją na otwartą wodę i pewnie podebrać. Był to następny z kolei pełnołuski, tym razem maluch, któremu bardzo zasmakowały kulki z serii Perfection Hookers o smaku Bananowy Krem.

Ostatnia noc niestety nie była dla nas już zbyt łaskawa. Kacper zaliczył spinkę i tym aspektem zakończyła się nasza zasiadka. Nie możemy się jednak doczekać następnego wyjazdu nad tę wodę. Zapewne ryby też już nas wyczekują, ponieważ bardzo zasmakowała im serwowana kuchnia Tandem Baits.

Pozdrowienia
Michał Janus