You're currently on:

NEBESAK – RELACJA Z CZESKIEJ ZASIADKI

Wspólnie z Kryspinem wybraliśmy się do Czech na trzydniową zasiadkę. Jadąc tam, byliśmy bardzo podekscytowani, ponieważ wszystko układało się po naszej myśli.

Na miejscu pojawiliśmy się o godzinie 12.00. Przywitaliśmy się z opiekunem łowiska i szybko udaliśmy się zająć miejscówki. Po wyjściu z auta naszą uwagę przyk potężny spław na środku jeziora. Uśmiechnąłem się i powiedziałem do Kryspina, że będzie się działo...

Godzinę później byliśmy gotowi na wędkarskie przygody. Pierwszy zestaw położyłem na środku łowiska w miejscu spławu. Kulka, którą założyłem, to oczywiście niezawodna Top Edition 20 mm o smaku Robin Red. Wszystko zasypałem kulkami i pelletem Carp Food Mix Fish. Kryspin zaś zrobił całkiem odwrotnie i postawił na słodycz, czyli pod jego hakiem znalazł się Carp Food Oli Hookers Ananasowy Sok, zasypany samymi kulkami Carp Food Boilies również Ananasowy Sok. Dodatkowo wszystko dopalone Carp Food CSL Słodka Kukurydza. Tak przygotowaną pożywkę i zestaw wywiózł łódką. Blisko markera głębokość sięgała około 6m.

Pierwsze branie nastąpiło po około 7 godzinach. Zaszczyt holu pierwszej ryby tej zasiadki przypadł mi. Podniosłem wędkę i poczułem bardzo mocny opór. Pomyślałem pod nosem, że będzie to coś dużego. Aby ryby nie stracić, wskoczyłem w ponton i dalej hol odbywał się z środka pływającego. Ryba za nic w świecie nie miała zamiaru się poddać, robiąc mi przy tym psikusa i owijając żyłkę wokół markera. Podpłynąłem pod marker. Łapiąc za żyłkę delikatnie odwinąłem. Nagle ryba ruszyła. Hol trwał jeszcze kilka minut, ostatecznie podebrałem pięknego lustrzenia na brzegu. Po tych emocjach zabraliśmy się za ważenie ryby. Skala zatrzymała się na magicznej cyfrze 20,2 kg! Cyknęliśmy foty, po czym zwróciliśmy rybie wolność. Kryspin przybił mi piątkę i stwierdził -No ładnie! Pierwsze branie i od razu ryba 20+!”. Odpowiedziałem, że też się cieszę.

Zestaw ponownie wylądował w wodzie. Usiedliśmy w fotelach i wspólnie rozkoszowaliśmy się pięknym jesiennym dniem. Po przespanej nocy, o poranku wspólnie zjedliśmy pyszną jajecznicę . Kryspin spojrzał na wędki i powiedział: - „Tato zobacz podnosi mi hanger.” Ja szybko stwierdziłem:Będzie rola, Kryspin!”. Podszedł do wędki i nagle odjazd! Hol odbywał się z brzegu. Po 5 minut Kryspin podbierał przecudownego karpia Koi, którego waga pokazała około 7 kg. Zrobiłem mu zdjęcia, po czym ryba wróciła do wody.

Przez całe 3 doby łowiliśmy raz ja, raz Kryspin. Co ryba, to piękniejsza. Niestety przedział wagowy troszkę poszedł nam w dół, bo łowiliśmy okazy miedzy 10 a 14 kg. Na zakończenie ostatniego dnia naszej zasiadki podczas pakowania dołowiłem jeszcze karpia pełnołuskiego.

Ciesząc się z udanej zasiadki, wróciliśmy do domu. Byliśmy bardzo usatysfakcjonowani i szczęśliwi.