W tym sezonie sporo czasu spędzamy z żoną nad wodą, także i teraz przerwa między zasiadkami długo nie trwała. Tym razem postanowiliśmy wybrać się na dziką wodę. Choć wieści znad wody nie napawały optymizmem, bo wędkarze narzekali na słabe brania, to jednak zdecydowaliśmy ostatni weekend lipca spędzić na łowisku.

Zaraz po pracy spakowaliśmy auto i kilka minut później dotarliśmy nad wodę, do której mamy bardzo blisko. Miejscówkę wybraliśmy na drugim brzegu, więc czekało nas szybkie pompowanie pontonu i przeprawa na stanowisko. Na miejscu byliśmy w kilka minut później . Po rozpakowaniu sprzętu postanowiliśmy dokładnie wysondować okolice stanowiska tak, aby mieć pewność, że zestawy będą położone w najlepszych według nas miejscach. 

Po wybraniu miejscówek, zaczęliśmy szykować zestawy. U mnie tradycyjne nr 1 to kulka Pop Up Squid Orange, także pierwszy zestaw właśnie z tą przynętą posłałem do wody. Na drugi zestaw tym razem zdecydowałem założyć kulkę Pop Up Orzech Tygrysi. Żona wybrała również Pop Up’y o smaku Mleczna Morwa i Kokosowa Wanilia z serii SuperFeed. 

Pierwsze branie nastąpiło w piątek, na moim zestawie na kulkę o smaku Squid Orange. Po bardzo emocjonującym holu udało się podebrać, jak się później okazało, największą rybę tej zasiadki. Karp ważył 19.600 kg. Byłem mega szczęśliwy, że udało mi się go wyciągnąć. Po krótkiej sesji zdjęciowej, ryba w dobrej kondycji wróciła do wody. 

W sobotę, ku mojemu szczęściu, kolejne branie na tym samym zestawie i kolejny piękny karp wylądował na macie. I tu duże zaskoczenie, bo był to mój dobry znajomy, którego już po raz trzeci udało mi się wyholować. Warto zatem wypuszczać ryby, aby móc się w przyszłości cieszyć z ponownego spotkania. 

Żona również złowiła dwa piękne karpie i ustanowiła swoje nowe Pb. 

Do nęcenia używaliśmy mieszanki różnych kulek TB zalanych boosterem PVA o zapachu Orzech Tygrysi oraz kukurydzy zalanej CSL naturalnym i zasypanej PVA Stick Mixem o smaku Kałamarnica Pomarańcza . Do zestawu doczepiłem małe PVA z 6mm pelletem o smaku Kałamarnica Pomarańcza i 10mm pelletem o smaku Czarny Halibut.

Zasiadkę możemy zaliczyć na plus, bo cztery brania na dzikiej wodzie to jest naszym zdaniem bardzo dobry wynik. Niedługo pewnie znów ruszymy na łowisko, po kolejne przygody i miejmy nadzieje - piękne, jesienne karpie. 

Pozdrawiamy 

Małgorzata i Piotr Burno