You're currently on:

JESIENNY PEŁNOŁUSKI NA MACIE

Jedna z moich ostatnich zasiadek w tym sezonie obdarowała mnie pięknym karpiem pełnołuskim.

Najpierw opowiem jednak nieco o moim sposobie łowienia na zaporówce, która znajduje się nieopodal mojego domu.

Jest to trudna, duża woda, która wymaga poświęcenia czasu i regularnego nęcenia. W tym roku jest to miejsce, które obdarowało mnie dwoma ładnymi karpiami (20.5kg,18,7kg). Wybrana miejscówka charakteryzuje się niewielką ilością mułu na dnie i głębokością około 3,5m. Miejsce to przed zasiadką nęciłem dużą ilością kukurydzy - 30kg i 1kg kulek. Taka ilość lądowała w wodzie podczas jednego nęcenia. Napomnę, że przed zasiadka nęciłem mniej więcej 2-3 razy.

Na ryby wybrałem się po pracy. Jako, iż miałem drugą zmianę, nad wodą rozłożony byłem tuż przed północą. Na włos poleciały dwa bałwanki: Orzech Tygrysi 18mm + Pop-Up Ryba - Skorupiak 16mm. Zestawy wylądowały ok.200m od brzegu, blisko zatopionych korzeni. Dodam, że przed tą zasiadką regularnie po pracy byłem na rybach (gdzie udało mi się złowić karpia 20+, o którym możecie przeczytać we wcześniejszym artykule), więc dużo na zestaw zanęty nie dawałem, bo nie miało to sensu. Wystarczyły dwie garście kulek + 3kg kukurydzy.

Pogoda nie rozpieszczała, padał deszcz i wiał lekki wiatr prosto w twarz, z czego się w sumie cieszyłem, bo zdawałem sobie sprawę, że to najlepsza pogoda nad tę wodę.

Po wywiezieniu zestawów udałem się prosto do śpiwora i do spania.

Wstałem koło 6 rano. Już bez nadziei włączyłem centralkę... Minęło ok.15min i usłyszałem dwa piknięcia ostrzegawcze. W jednej chwili... rola z kołowrotka! Jako, iż byłem sam, postanowiłem wskoczyć do pontonu i hol odbywał się już z niego. Walka piękna, trochę musiałem się namęczyć, żeby go wprowadzić do podbieraka, ale udało się. Po przybyciu na brzeg, waga pokazała 18.700kg!! Radość mega, tym bardziej, że kilka dni wcześniej złowiłem karpia, który przekroczył magiczne 2 z przodu.

Można powiedzieć, że woda wynagrodziła mi cały sezon spędzony na tym łowisku, ponieważ miałem tam spędzonych gdzieś 60 nocek. Warto było tyle czekać, aby zobaczyć się z tak pięknymi rybami na brzegu. Zatem jesień u mnie jak najbardziej na plus.

Pozdrawiam.

Szymon Fijołek