Na początku listopada, na zaproszenie Bydgoskiego Klubu Karpiowego, wraz Krystianem Żołnowskim mieliśmy przyjemność brać udział w zawodach drużynowych na jeziorze Miłoszewskim. Pogoda niestety nie była zbyt sprzyjająca, ale jak wiadomo, walka z przeciwnościami wpisana jest w los każdego karpiarza.

Jezioro Miłoszewskie zna zapewne większość wędkarzy, choćby ze słyszenia o pięknych, wyciągniętych stąd rybach. Niestety na tym łowisku, jak wszędzie, można zarówno osiągnąć i wielki sukces, i totalną porażkę. Nam od początku nie było łatwo. Niesprzyjająca aura, deszcz i wschodni wiatr, który spychał ryby w kierunku zatoki (wylosowaliśmy miejsce na środku jeziora) zupełnie pokrzyżowały nam szyki związane z łowieniem. Dodatkowo woda przy powierzchni miała zaledwie 8 stopni. Nie zapowiadało się za kolorowo.

Te zawody były też szczególne pod innym względem - chcieliśmy sprawdzić tutaj nowości od TB. W przyszłym roku do oferty wchodzi nowa seria produktów Pure, które wyglądają bardzo obiecująco. Nam przypadło przetestować oleje, boostery i atraktory sypkie, które pachną bardzo naturalnie i wyglądają naprawdę smakowicie. Zawody zatem były dla nas dobrą okazją, by zobaczyć, czy to co podoba się nam, wpadnie również w gusta karpi.

Boosterami zdecydowaliśmy się zalać cały towar, który leciał do wody. Na zestaw sypaliśmy dwie garście kulek z dodatkiem konopi i pelletu o różnej frakcji, i zalewaliśmy Pure Boosterem o nietuzinkowym zapachu cytrusów Live Citrus lub przyprawowym Hot Indiana Spice. Na włos zdecydowaliśmy się założyć pojedynczą kulkę o zapachu Robin Red, którą na zmianę maczaliśmy w olejach Live Citrus i Chili i zasypkach Pure Powder Arctic Krill i Squid&Chili. Atraktory świetnie zachowywały się w zimnej wodzie, bardzo dobrze pracując, dodając przy tym naszym przynętom dodatkowego kopa, który na owych zawodach był dla nas bardzo pożądany. No i ten obłędny zapach. Kiedy otworzyłem oleje, wydobywał się on na zewnątrz i sprawiał, że z zamkniętymi oczami mogłem odgadnąć ich smak.

Zestawy postanowiliśmy postawić na głębokości między 9 a 12m.

Tak jak wspomniałem, warunki atmosferyczne do najłatwiejszych nie należały, a miejsce na środku jeziora nie ułatwiało sprawy. Mimo to, udało nam się wypracować dwie piękne ryby i z pewnością jest to efektem ciężkiej pracy i odpowiednio dobranej taktyki nęcenia. Pierwsza z nich wzięła w drugiej dobie łowienia o godz. 3.00 w nocy. Karp nie miał jednak ochoty z nami powalczyć i po 10 minutach był już na macie. Pierwsza ryba zawodów bardzo nas cieszyła, bo mieliśmy już pewność, że z łowiska nie zejdziemy z pustym kontem, a jednocześnie dawała nadzieje na kolejne brania.

Niestety, były one złudne, bo przez kolejne dwie doby nic się nie zadziało.

Dopiero w ostatnim dniu zawodów o godz. 23.00 sygnalizator znów zagrał nam wspaniałą melodię świadczącą o braniu. Szybko podbiegłem do wędki i podniosłem ją do góry. Od razu poczułem bardzo silny opór, który mógł oznaczać tylko jedno - to nie miał być mały karp. Chwilę holowałem go z brzegu, jednak po wymianie zdań z kompanem z drużyny, wspólnie zdecydowaliśmy, że przeniesiemy walkę na wodę. Wskoczyliśmy w ponton i przez 15 minut holowaliśmy rybę, starając się ze wszystkich sił by jej nie stracić. W końcu przy powierzchni, naszym oczom ukazało się wielkie bydle, które w moment rozbudził naszą wyobraźnie o 20-sto kg wskaźniku na wadze. Dotarliśmy z nim na brzeg i szybko przeszliśmy do ważenia. Skala pokazała nam 21,800kg. Bajka!

Te trudne zawody zakończyliśmy na 7 miejscu. Tak naprawdę zabrakło nam jednej ryby do kompletu i może udałoby się wtedy nawet wskoczyć na pudło. Nie ma jednak co teraz gdybać. Przy panujących warunkach był to i tak bardzo dobry wynik. Cieszymy się z dwóch pięknych ryb.

Co do nowej serii Pure, możemy powiedzieć tylko jedno, i wiemy, że będziemy cytować wielu wędkarzy - wypatrujcie ich na półkach, bo BĘDZIE PETARDA. Świetne naturalne zapachy, doskonała praca w wodzie, dużo składników odżywczych - to po prostu musi działać i działa, nawet w trudnych warunkach - jak widać na załączonych obrazkach.:)

Pozdrawiam
Paweł Czerski