You're currently on:

Francuska trzydziestka Tomka Wasilewskiego

IMG_3052Wieczorem 30-tego września 2011 r., zapakowani po sufit, wyjeżdżamy razem z Arkiem Zarembą na tygodniową zasiadkę nad francuskie jezioro La Horre. Nawigacja pokazuje 1200 km do celu, co w porównaniu z wyjazdem na Rainbow jest krótką przejażdżką. To kolejny już, szósty mój wyjazd na karpie do Francji. Jakoś w ogóle nie czuję tych ryb, tak naprawdę to jadę tam tylko dlatego, że umówiłem się dużo wcześniej. Wszystkie poprzednie wyjazdy były w stylu „wczoraj nie brały, a dzisiaj przestały”, więc raczej sobie nie obiecuję zbyt wiele. Tym bardziej, że La Horre jest określane przez łowiących tam, jako bardzo trudne i kapryśne, a o mieszkających tam rybach opiekun łowiska mówi, że są „crazy”.

W końcu dojeżdżamy. Rob robi nam kawę i informuje, że poprzedni tydzień był beznadziejny. Na całym jeziorze osiemnastu wędkarzy złowiło zaledwie 8 ryb, na dodatek nic dużego. Taka informacja powoduje, że decydujemy się nęcić mieszanką drobnych pelletów konopi i pokruszonych kulek. Moją bazę zanętową stanowi: Ultra Fish Pellet 2 mm, Pellet Bio Betaine 6 mm i Pellet Trout Food 5 i 10 mm. Każdy z tych pelletów inaczej pracuje i ma inny czas rozpuszczania się. Jest to IMG_3080ważne, ponieważ regulamin łowiska zezwala na jednorazowe wywożenie zanęty (na dodatek robi to Rob).  Do około 2 kg pelletu dodaję 2 kg gotowanych konopi i pół kilo kulek o średnicy Top Edition 14mm (Ultra Wątroba i Banan & Korzenny). Całość zalewam Liqud Food Liver. Mam nadzieję, że taka mieszanka sprowadzi ryby w łowisko, a drobne składniki zatrzymają je w nim na dłużej.

Pierwszej nocy około drugiej mam pierwsze branie. Zanim wygramoliłem się z namiotu ryba odjechała dobre kilkanaście metrów. Podnoszę kija i zaczynam hol. Karp odpływa w kierunku środka jeziora, konsekwentnie wybiera kolejne metry żyłki z hamulca. W końcu zatrzymuje się. Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, ale siódmy zmysł każe mi holować bardzo ostrożnie. Ryba wykorzystuje moje niezdecydowanie i zaczyna odpływać w prawo w kierunku trzcin. Po krótkim czasie jest bliżej stanowiska łowiących po prawej stronie Anglików. Modlę się, żeby tylko nie wszedł w ich żyłki. Jakby tego było mało zaparkowała w zielsku. Decyzja może być tylko jedna! Oddaję Arkowi wędkę, szybko zakładam spodnio-buty i wchodzę do wody. Staram się skrócić odległość do IMG_3021ryby i odczepić ją z zielska. W końcu żyłka wchodzi prawie pionowo do wody. Wyrywam kępy zielska i odczepiam z nich żyłkę. Uff!!! W końcu nawiązuję kontakt z rybą, a już zaczynałem mieć czarne myśli. Delikatnie, z uwagi na cienką żyłkę (0,30 mm Steel Mono Plus) podnoszę rybę z dna. Idzie ciężko jak worek kartofli. Trzęsę się trochę z zimna, trochę z emocji. Jeszcze go nie widziałem, ale nie mam wątpliwości, że jest naprawdę duży. Próbuję skierować rybę w okolice mojego stanowiska, gdzie Arek czeka z podbierakiem. Udaje się. Karp płynie w lewą stronę, w okolice naszego pomostu. W końcu mam Go przy podbieraku, te parę sekund, kiedy ryba odpływa ostatni raz trwa wieczność.

Arek zachowuje zimną krew i podbiera rybę. Dzięki Kolego, dobra robota!!! Mówi, że dobre 20 kg. Oddaję wędkę, składam ramiona podbieraka i próbuję się wygramolić z karpiem z wody. Jest naprawdę ciężki. Kładę Go na macie, która wydaję się jakaś mała :). Mówię do Arka, że na pewno ma bliżej trzydziestu niż dwudziestu kilo. Obstawiam na 28 kg. Ważymy rybę i wielka radość – 30,70 kg! Sesja zdjęciowa z taką rybą jest naprawdę ciężką pracą, robimy kilka zdjęć i wypuszczamy rybę. Dopiero teraz zaczynam czuć, że jestem cały mokry, w czasie holu nabrałem wody do spodnio-butów. Kto by się tym przejmował w takiej chwili? Trochę nie dociera do mnie, co się stało. Nazajutrz IMG_3017dzień, jak co dzień, a ja ciągle nie mogę uwierzyć, że przekroczyłem magiczne 30 kg.

Siedzę teraz i piszę ten tekst, a tamta noc ciągle jest dla mnie jak sen. Mojego największego karpia złowiłem wędką Invader S-3K 12 ft 3 lb, żyłką 0,30 mm Steel Mono Plus. Skuteczną przynętą była kulka 18 mm Impact Homar & Rak. Użyłem miękkiego przyponu z wolno tonącej plecionki Slimsilk 15 lb i haczyka Demon Carp Hook nr 6. Na koniec chciałbym podziękować mojej żonie za wyrozumiałość i to, że w końcu wyczarowała moją 30-tkę. Dzięki Aga!!!

Tomasz Wasilewski

 

Dodaj komentarz