You're currently on:

Catch Raport – Marek Rowiński

Nadeszła jesień. Pomimo spadającej temperatury dla nas, karpiarzy, to najgorętszy okres w roku.

Po pierwsze, nasi wodni ulubieńcy szykują się na zimę, intensywnie pobierając pokarm, dzięki czemu właśnie teraz mamy dużą szansę na podwyższenie swych osobistych rekordów. Po drugie czujemy już presję, że w nieodległej przyszłości nadejdzie zakończenie sezonu.

Każda pora roku rządzi się swoimi prawami i tylko od nas zależy jak podejdziemy to taktyki łowienia. Spadająca temperatura wody wymusza zastosowanie innego nęcenia i doboru przynęt, zaś jej wzrastająca przezroczystość - innego doboru materiałów przyponowych. Na pierwszą w tym roku jesienną zasiadkę na blisko 30h zbiorniku PZW wybrałem sprawdzoną w zeszłym sezonie i niezwykle skuteczną kulkę z serii SuperFeed Boilies o smaku Czerwony Kryl w rozmiarze 18mm wraz z pakietem – pop-up, dip i booster.

Wcześniejsze nęcenie wybranych miejscówek, stabilna pogoda i ciśnienie cieszyło mnie i napawało optymizmem. Temperatura wody na powierzchni wynosiła w okolicach 17 stopni Celsjusza. Nic tylko łowić, łowić… Pierwszą miejscówkę na głębokości 4 metrów odwiedziły w nocy średniej wielkości karpie. Cierpliwie jednak czekałem, wiedząc, że po nich przypłyną większe osobniki. Na ranem ostra rolka brzmiała jak ulubiona melodia. Po szybkim dopłynięciu pontonem, zaczęły się zmagania. Po 20 minutach karp poddał się i z radością podebrałem go podbierakiem. Waga na brzegu wskazywał 17,5kg. Radość rozpierała mnie od środka. Przez resztę dnia ryby już nie zawitały w łowisku. Tym większe miałem oczekiwania co do nocy.

Druga miejscówka na głębokości 6m wreszcie "zapracowała" i nastąpiła powtórka scenariusza. Szybsze i mniej ostrożne ryby jako pierwsze odnalazły "Restaurację Tandem Baits". Ostrym żerowaniem nie dopuściły więc większych karpi. Parę godzin spokoju i niezwykle mocny odjazd z drugiego kija wyrywa mnie ze snu. Po drodze trzykrotnie czyściłem plecionkę i strzałówkę z zielska modląc się, żeby karp się nie spiął. Modlitwy pomogły. Mocna ryba uparcie trzymała się dna kreśląc kręgi wokół pontonu. Z jednej strony taka walka to dla nie czysta frajda, z drugiej zawsze mam obawy o podwodne zaczepy. Po dłuższych zmaganiach, z westchnieniem ulgi zmierzałem z karpiem do obozowiska. Tym razem waga skazała 18,2kg. Poranna foto sesja ukazała mi piękno ryby. Na sukces niewątpliwe złożyło się kilka czynników. Wybór zbiornika i miejscówek, przynęty oraz elementów zestawu końcowego od firmy Tandem Baits.

Nadszedł czas na jesienne polowania na okazy!!! A więc powodzenia koledzy.

Marek Maro Rowiński