You're currently on:

Bartosz Szmyt - Catch Report

Mimo małej ilości wolnego czasu udało mi się wygospodarować chwilę i wyskoczyć na kolejną karpiową zasiadkę. Mając w torbie sprawdzone przysmaki dla moich ulubionych ryb wierzyłem, że nie wrócę z tej wędkarskiej wyprawy o kiju. Nie pomyliłem się...

Na łowisku zameldowałem się około południa. Po rozbiciu obozu wskoczyłem w ponton i ruszyłem na wodę. W czasie opływania malowniczej zatoczki, udało mi się namierzyć kilka karpi wygrzewających się w okolicy trzcinowisk. Z racji tego, że nad wodą miałem spędzić tylko dobę, chcąc szybko zwabić karpie, postanowiłem nęcić delikatnie.

Do wiadra poleciała mieszanka pelletów z serii Carp Food 12 mm Dojrzała Morwa i Ananasowy Sok oraz pellet z serii Super Feed Micro 6 mm o zapachu Mleczna Morwa i Owocowa Bestia. Wszystko zalałem boosterem z serii Euro Booster Morwa. Całą mieszankę dodatkowo dopaliłem proszkowym atraktorem z serii Super Feed X Core Shaker Booster Owocowa Bestia.

Na pierwszy zestaw założyłem niezawodną w tym sezonie pojedynczą kulkę z serii Carp Food Boosted Hookers Ananasowy Sok. Na drugiej wędce wylądowała kulka z serii Carp Food Boosted Hookers Dojrzała Morwa podbita Pop-Upem z serii Super Feed Owocowa Bestia. Tak przygotowane zestawy poleciały około metr od trzcin, w miejsca zasypane kilkoma łyżkami przygotowanej wcześniej zanęty.

Po około godzinie nastąpiło pierwsze branie i po kilkuminutowym holu udało się podebrać pięknego karpia o wadze 15,5 kilograma. Taktyka delikatnego nęcenia okazała się strzałem w dziesiątkę. W nocy na oba zestawy dołowiłem jeszcze trzy karpie mniejszej wielkości.

Rano, mając kilka godzin, postanowiłem jeszcze raz przewieźć zestawy. W czasie zwijania obozowiska nastąpiło energiczne branie, po którym karp zaparkował w zielsku. Na szczęście po kilku minutach udało się wyprowadzić karpia na otwartą wodę i po chwili ryba wylądowała w podbieraku. Piękny ważący 15,2 kilograma karp na zakończenie krótkiej, ale owocnej zasiadki wrócił do wody, a ja szczęśliwy wróciłem do domu.

Moja historia pokazuje, że nawet krótkie wędkarskie zasiadki mogą przynieść całkiem niezłe wyniki. Dobra taktyka i dobór odpowiedniej „wałówki” dla ryb mają na to ogromny wpływ. Ja postawiłem na sprawdzone zanęty oraz przynęty i nie pożałowałem. Dwa piękne okazy karpi oraz kilka mniejszych ryb przyniosły mi lawinę adrenaliny. Ale jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego już teraz szykuję się na więcej... :-)

Pozdrawiam
Bartosz Szmyt KKTB