You're currently on:

ABC mojej karpiowej kuchni

page_gallery_4c0ce9ab40c77_maksW ciągu kilku ostatnich lat karpiowanie stało się jedną z najbardziej rozwijających się odmian wędkarstwa. Ilość łowiących karpie w krótkim czasie się podwoiła, a nawet potroiła, ryb niestety nie przybyło. Większość łowisk poddanych jest o wiele większej niż dotychczas presji. Najlepsze europejskie łowiska są oblegane przez okrągły rok, a stanowiska zarezerwowane na kilka lat do przodu.

Czasami zastanawiam się czy świat nie zwariował. Powracam myślami do czasów, kiedy na kilkudziesięciohektarowej żwirowni łowiliśmy we dwójkę, a na kilkukilometrowym odcinku Odry nie było innych namiotów, stojaków, a przede wszystkim nie mieliśmy konkurencji. Wystarczyło wsypać do wody parę kilo ziaren i najtańszych kulek zrobionych z miksu 50/50 z dodatkiem jakiegoś flawora i odjazdy były gwarantowane. Przez wiele lat największą świętością było dla mnie właściwe wytypowanie łowiska. Używałem najprostszych przynęt i łowiłem mnóstwo ryb, to już niestety nie wystarcza. Dziś poza wysondowaniem łowiska i właściwą taktyką bardzo istotnym warunkiem, decydującym o sukcesie jest to, jakich użyjemy przynęt i zanęt. Aby łowić skutecznie zawsze używam kulek wykonanych z najlepszej jakości odżywczych składników z naturalnymi dodatkami i ekstraktami zwierzęcymi.

Produkty, których używam w karpiowej kuchni, należy podzielić na dwie grupy: mączki i mocno skondensowane ekstrakty. Skoncentruję się w tym artykule na tych pochodzenia zwierzęcego, gdyż niektóre z nich są bez wątpienia ogromnym krokiem w dziedzinie rozwoju przynęt. Mączki rybne i zwierzęce, bo o nich powiem na początku, stanowią dla mnie niezastąpiony składnik większości miksów. Doskonale łączą się z miksami 50/50 a także z mieszankami typu Bird Food. Najczęściej używanymi przeze mnie mączkami jest mączka rybna Pre-Digest i mączka łososiowa. Pre-digest Fish Meal jest najwyższej jakości mączką produkowaną ze świeżych całych ryb. Wytwarza się ją w procesie naturalnej hydrolizy enzymatycznej i pasteryzacji. W wyniku tych procesów uzyskuje się najwyższej jakości wstępnie strawioną mączkę. Jest ona łatwostrawna i charakteryzuje się dużą przyswajalnością. Rozpuszczalność jej białek w wodzie sięga aż 75%.

Mączka łososiowa charakteryzuje się naturalnym pomarańczowo – brązowym kolorem i niepowtarzalnym rybnym aromatem. Jest ona źródłem wysokiej jakości białka, wapnia, fosforu oraz długołańcuchowych kwasów omega 3 niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Specjalny proces produkcji zapobiega niszczeniu jej wartości odżywczych i aminokwasów, dlatego jest to produkt o wyższej niż standardowe mączki jakości. Obie mączki doskonale sprawdzają się we wszystkich rodzajach miksów rybnych i podnoszą wartość przynęty. W zależności od pory roku stanowią od 10 do nawet 40% moich miksów. W ciepłych porach roku więcej i w połączeniu z olejem rybnym, który ma doskonałe właściwości wabiące. Natomiast w zimnej wodzie tłuszcz w kulkach zastyga, co znacznie ogranicza pracę przynęty, w związku z tym rezygnuję z oleju, a ilość mączek rybnych ograniczam w miksie do 10%.

Nierzadko, aby uzyskać przynętę wyróżniającą się na tle innych, mieszam kilka mączek w jednym miksie. Moimi ulubionymi mieszankami bazowymi są kombinacje mączek rybnych z dodatkiem ostrych przypraw. Używam Total Hot Blend, który jest dodatkiem smakowo –zapachowym o dużej zawartość ekstraktu z papryczek chili i czerwonego pieprzu. Stosuję go w przedziale 5-15% suchej mieszanki. Jeżeli używam go w zakresie górnej zalecanej przez producenta dawki, ograniczam o połowę ilość użytego atraktora. Uważam, że dobrej jakości mix zrobiony na bazie wyżej opisanych dodatków, jest na tyle atrakcyjny dla ryb, że nie ma potrzeby przesadzać z ilością aromatu. Znane mi są łowiska, w których skuteczniejsze są kulki bez aromatu, albo moczone przez kilkanaście godzin w wodzie z łowiska.

Poszukiwanie nowych cudownych przynęt spędza sen z powiek wielu karpiarzom. Skuteczne łowienie karpi polega na ciągłym kombinowaniu, szukaniu nowych metod i byciu zawsze o krok do przodu. Cyprinusy bardzo szybko się uczą, a skuteczne dziś przynęty mogą być już za chwilę omijane przez nie wielkim łukiem. Czasami zmiana składu kulki, zastosowanie kilku innych mączek, dodanie jakiegoś nowego ekstraktu, może naprawdę dużo zmienić. Dwa lata temu łowiłem z kilkoma znajomymi na dobrze znanej mi żwirowni. Łowisko ma około 10ha jest regularnie odwiedzane przez kilku karpiarzy. Od dłuższego czasu łowiliśmy na zmianę ciągle te same ryby. Pomału zaczynałem tracić nadzieję, że ten zbiornik może nas jeszcze zaskoczyć, że w końcu któremuś z nas uda się złowić świeżą, nieznaną rybę. Na jednej z wrześniowych zasiadek mój kolega wyholował dwa nowe, nikomu nieznane karpie. Łowił na własnoręcznie wykonane, tylko sobie znane kulki i jako jedyny miał na tej zasiadce brania. Wiele razy przekonałem się, że niektóre ryby reagują na pewne przynęty zdecydowanie lepiej niż na inne.

Kolejnymi mączkami, które w ostatnich latach okazały się szczególnie skuteczne są: mączka z kryla atlantyckiego i mączka z kałamarnic. Ta pierwsza produkowana jest z poławianych w wodach Antarktydy. Ma różowo-pomarańczowy kolor i intensywny zapach. Jest dodatkiem, który wzbogaca przynętę o bardzo dobrze przyswajalne białko i nadaje jej charakterystyczny zapach i smak skorupiaków. Gruba frakcja nadaje kulkom przestrzenną strukturę i powoduje lepszą pracę przynęty. W porównaniu do poprzednich maczek jest bardzo lekka, jest świetnym składnikiem pół-wybalansowanych kulek. Użyta w nadmiernej ilości może spowodować ich pływalność, dozowanie w kulkach zanętowych do 10%.

Kolejną jest mączka z kałamarnic (Squid meal). Produkty ze squidów są obecnie uważane za jedne z najlepszych dodatków do przynęt karpiowych. Squid meal posiada wysoką wartość odżywczą, bardzo szeroki wachlarz aminokwasów i lepszy współczynnik pokarmowy od większości mączek rybnych. Wysoka strawność i przyswajalność zapewnia powracalność ryb w łowisko. Nadaje przynętom niepowtarzalny zapach i uaktywnia żerowanie ryb. Efektywnie działa od 10% udziału w miksie. Dozowanie nie ma górnej granicy, staram się jednak nie przekraczać poziomu 25%.

Poza zastosowaniem mączek w mieszankach bazowych, używam ich również w innych sytuacjach. Mogą być stosowane, jako dodatek do produkcji dipów, jako jeden ze składników pasty do oblepiania ciężarka, a także, jako dodatek do method miksów. W połączeniu z zanętą sypką i drobnym fish pelletem i ziarnami konopii stanowią naprawdę skuteczną mieszankę, na krótkie kilkugodzinne łowienie. Mączki rybne są pożądanym dodatkiem do tak zwanej zupy zanętowej. Doskonałym patentem na słabo żerujące ryby jest rozlanie jej w łowisku, co tworzy niezwykle wabiącą chmurę. Możliwości użycia mączek rybnych jest naprawdę wiele i zachęcam do kombinowania.

Kolejną grupą, mającą coraz szersze zastosowanie nie tylko w wędkarstwie karpiowym, są naturalne ekstrakty. Powstają dzięki skomplikowanym procesom izolacji i segregacji białek. Nadają kulkom specyficzny smak i zapach organizmów wodnych. Dzięki bardzo wysokiej koncentracji możliwe jest osiągnięcie o wiele większego efektu wabiącego i stymulowanie ryb do pobierania pokarmu. Najpopularniejszym, najczęściej używanym przeze mnie dodatkiem, jest ekstrakt z drożdży. Stosuję go we wszystkich rodzajach kulek. Nadaje im niepowtarzalny specyficzny smak i stymuluje apetyt a co najważniejsze, nie kosztuje dużo. W przeciwieństwie do stymulatorów i polepszaczy smaku, wykonanych na bazie glutaminianu sodu, jest produktem naturalnym, dlatego chętnie po niego sięgam. Jedna łyżka stołowa w zupełności wystarczy na 1kg miksu.

Ponadto w mojej karpiowej kuchni zawsze znajdują się takie produkty, jak GLM, proszek wątrobowy, rozpuszczalne rybne proteiny, proszek z kałamarnicy, a także hit dwóch ostatnich sezonów – proszek z fermentowanej krewetki. Każdy z nich jest sam w sobie aromatem i stymulatorem, nie wyobrażam sobie dobrego miksu bez dodatku któregoś z nich. Standardowe zastosowanie wyżej wymienionych dodatków to 2-5% mieszanki. W związku z tym, że są to produkty naturalne, nie przesadzam z aptekarską dokładnością i stosuję 1 czubatą łyżkę stołową na kilogram miksu. Taka ilość jest wystarczająca w kulkach zanętowych. Jeżeli potrzebuję szybkowabiących kulek przynętowych, podwajam ilość użytego ekstraktu.

Każdy z powyższych produktów może stanowić dodatek do samodzielnie wykonanych dipów. Jednym ze składników potrzebnych do wykonania takiego dipu jest Proteinowy Ekstrakt z Ryb. Jest to produkt powstały ze świeżych morskich ryb, przerobiony w postać półpłynnej pasty. Podam przykładową recepturę, jak można wykonać własny dip rybny. Do pojemnika wlewam 60ml płynnej neutralnej bazy, 40ml płynnego ekstraktu z ryby, następnie 10ml CSL, dodaję łyżkę stołową ekstraktu z drożdży, łyżkę proszku z fermentowanej krewetki i łyżeczkę betainy. Po zamknięciu pojemnika należy mocno wstrząsnąć, aby składniki się dobrze wymieszały. W ciepłych porach roku, a także wodach płynących do takiego dipu dodaję jeszcze 5ml aromatu. Dipy z reguły przygotowuję sobie w domu przed wyjazdem na ryby, gdyż zmieszane w nim składniki potrzebują kilkunastu godzin na przegryzienie się i rozpuszczenie. Ma on gęstą lepką konsystencję i doskonale oblepia kulki przynętowe. Z reguły wrzucam do niego przynętówki kilka godzin przed użyciem. Aby przedłużyć żywotność tak przygotowanego dipu, należy go chronić przed promieniami słonecznymi i w miarę możliwości przechowywać w chłodnym miejscu.

Kolejnym bardzo skutecznym patentem jest obklejanie kulki przynętowej pastą, którą równie łatwo można wykonać samemu. Mieszam następujące suche składniki: 200g miksu, z którego wykonałem kulki przynętowe, łyżkę ekstraktu z drożdży i łyżkę któregoś z ekstraktów zwierzęcych. Powoli dodaję wodę z łowiska, ciągle mieszając, następnie wyrabiam w dłoniach, aż uzyskam masę o konsystencji ciasta. Takim ciastem można obklejać ciężarki, ale przede wszystkim kulki hakowe. Jeżeli chcę, aby pasta mocniej wabiła ryby, do wyrobienia jej używam zamiast wody Liqud Food Liver. Jest on płynnym źródłem pokarmu, bardzo bogatym w aminokwasy i witaminy, a o jego skuteczności można by pisać wiele. Zanim zacząłem stosować pastę, miałem wiele wątpliwości. Zastanawiałem się, jaką zrobić konsystencję i jak grubo obkleić kulkę, aby drobnica nie obskubała jej, zanim w łowisku pojawią się karpie. Z drugiej strony, jeżeli ryby przypłyną zaraz po zarzuceniu zestawu, czy pasta zdąży się rozpuścić zanim karp zassie zestaw? Wątpliwości pozostały do tej pory, fakty są jednak takie, że na przynęty oblepione pastą mam zdecydowanie więcej brań.

Parę dni temu, przygotowując się do nowego sezonu postanowiłem zrobić porządek w mojej karpiowej kuchni. Zeszło mi parę ładnych godzin. Przy okazji znalazłem kilka ciekawych rzeczy, na których użycie jak zwykle zabrakło czasu. Zastanawiam się w takich chwilach czy przypadkiem nie mam tego za dużo. Z drugiej strony zdecydowanie lepiej się czuję czekając w namiocie na branie, kiedy jestem przekonany, że na końcu moich zestawów są naprawdę dobre przynęty.

 

Tomasz Wasilewski

 

Dodaj komentarz