You're currently on:

Wymarzone zakończenie sezonu 2019 Mateusza !!!

Witajcie karpiowa wiaro!!! . Krótko zwięźle i na temat. Listopad to dla mnie czas ostatnich zasiadek w sezonie. Pewnie że mógłbym jeździć nad wodę dopóki nie pojawi się lód ale wychodzę z założenia że odpoczynek od moich karpiowych zasiadek dobrze na mnie wpływa, daje świeżą krew i motywację na nowy sezon.

Wybór padł na łowisko znajdujące się niedaleko mojego miejsca zamieszkania , zarezerwowaliśmy stanowisko - po stronie głębszej łowiska.

Po pierwszej dobie nie odnotowaliśmy jakiegokolwiek kontaktu z rybami, co gorsze mieliśmy stanowisko rogowe, które ograniczało nam pole manewru na wodzie. Postanowiliśmy z moim kolegą Sławkiem zmienić miejsce, które znajdowało się po stronie płytszej łowiska , by mieć trochę spokoju ale przede wszystkim mieć możliwość na udane zakończenie sezonu 2019. Co ciekawe po stronie płytszej było widać ewidentnie  karpie -  jakaś logika? Połowa listopada  a większość ryb znajdowała się na płytkiej wodzie....... .

Po całym ogarnięciu stanowiska oraz wywózki zestawów naszła mnie taka myśl - fajnie byłoby strzelić kabana na koniec , Jedno branie , jeden hol, jedna ryba na macie z dwójką z przodu. Jednak po chwili odezwał się pesymizm - taaa takie rzeczy tylko w filmach, wyluzuj kolego i zejdź na ziemię...... Po pierwszej dobie na nowym stanowisku nastroje poprawiły się diametralnie. Kolega Sławek  złowił swoją życiówkę. Cieszyłem się bo nie łowiliśmy ze sobą ładnych parę lat, a tu wyjazd na spontanie i nowe PB po długim czasie. Zrobiło się przyjemnie. Pogoda, życiówka na macie Sławka a u mnie ....? Sygnałki nie odzywały się jak zaczarowane. Ostatniej doby postanowiłem że nie będę kombinował . Na włos założyłem bałwanka złożonego z  Boosted Hookersa Japońskiej Kałamarnicy oraz Pop Up Doskonałej Truskawki. Niezawodne przynęty na które po raz kolejny bardzo liczyłem.

Całość zasypałem  dwoma garściami kulek Chilli & Robin Red oraz Pva Soft pellet o smaku Japońskiej Kałamarnicy zalanej boosterem o tym samym smaku. Wywożąc zestaw cały czas w mojej głowie krążyło marzenie...Jedno branie , jeden hol i dwójka z przodu nic więcej......ale czy to realne ?  Pod wieczór poszliśmy położyć się do wygodnych i ciepłych śpiworów. Nad ranem na moim rod podzie odzywa się sygnalizator....branie .... uwierzcie mi że  wyglądało to, jakby zapiął się leszcz albo jakaś mała ryba która nie potrafi odjechać z ciężarkiem. Sygnalizator opadł po chwili podniósł się , znowu opadł ....zaciąłem... żadnego oporu więc w głowie miałem czarny scenariusz zabawy z jakąś mini rybką , która wzięła  akurat na tym kiju w którym ulokowałem swoje marzenie. Nie skłamię was mówiąc że hol wyglądał bardzo spokojnie do 20 metra od brzegu. Następnie poczułem ciężar ryby , jednak dalej myślałem że to ryba może trochę większa niż sądziłem na początku ,jednak na pewno nie ta  jedyna , moja wymarzona. Sławek sprawnie podebrał karpia i po chwili strzelił do mnie..." stary masz konia ". Szczerze , myślałem że robi sobie jaja , ale gdy miał problemy z przeniesieniem ryby na mate zacząłem powoli wierzyć że to może być to. Ważymy karpiszona i waga pokazuje.....21kg !!!! M-A-S-A-K-R-A !!! A jednak !!!  Moje marzenie o zajebistym zakończeniu sezonu się ziściło....

Co tu więcej pisać... Jedno branie za 3 dni , jeden hol , jedna ryba z dwójką z przodu. Wróciłem do domu w poczuciu spełnienia i tego  że mogę przejść ze spokojem ducha w zimowy karpiowy sen. Trzymajcie się i do usłyszenia w 2020 . Mateusz Mazur