You're currently on:

WAKACJE Z OLBRZYMAMI

Dla niektórych było by nie do pomyślenia aby cały urlop spędzić na rybach dla mnie to normalka. Na moją tygodniową zasiadkę wybrałem się z żona i synem na łowisko karpiowe Gosławice.

W pierwszym tygodniu sierpnia woda jest bardzo ciepła dlatego postanowiłem łowić na płytszej części tego łowiska , wybrałem stanowisko nr 15 nad wodą pojawiamy się o godzinie 14.00. Po miłym przywitaniu przez właściciela łowiska docieramy na nasz pomost, po chwilowej obserwacji wody jakieś 80 metrów od brzegu ujrzeliśmy bardzo duży spław. Podekscytowani tym widokiem zabraliśmy się za rozkładanie naszego obozowiska, 40 minut później byliśmy gotowi. Na pierwszy zestaw zakładam dwie kulki tonące

CARP FOOD MINI OIL HOOKERS 12 MM  ANANASOWY SOK i wywożę łodzią w miejsce spławu na głębokość około 1.60 cm wszystko zasypuję CARP FOOD GOTOWĄ KUKURYDZĄ, drugi zestaw uzbrajam również w kuki tonące, ale tym razem już sprawdzone czyli TOP EDYTION BOILE 20MM ROBIN RED i wywożę na około 120m od brzegu bardzo blisko porośniętej roślinności  głębokość tej miejscówki to 1m pod zestaw leci garść kulek, trzeci zestaw to czysta loteria wygrzebałem z torby SUPER FEED FLUO POP-UP 14MM COCO WANILLA i zarzucam zestaw pod trzcinowisko bardzo blisko pomostu, pierwsze branie następuję po godzinie piękny karp połakomił się na kulki Robin red hol był bardzo delikatny ponieważ ryba sama płynęła w stronę brzegu, po odliczeniu worka skala wagi zatrzymuje się na 19.2 kg cykamy fotki i ryba wraca do wody.

Ponowna wywózka i kolejne branie przepotężna rola oznaczała jedno, iż to nie będzie nic dużego jak się okazało to był nie wieki karp, odpinam go w podbieraku do wieczora doławiamy jeszcze 5 niewielkich ryb wymęczeni holami położyliśmy się do snu. Nad ranem troszkę się zmartwiłem, iż noc była bardzo spokojna jakieś delikatne piknięcia i nic więcej, po zjedzeniu śniadania postanowiliśmy przewieść zestawy koło godziny 14.00 dwa piknięcia tuż spod trzcin podniosłem wędzisko i nic zwijam zestaw patrzę a tu lin.

Do wieczora przesiedzieliśmy bez brania dopiero, około 3 w nocy głośny dźwięk centralki podrywa mnie na równe nogi hol był bardzo trudny bo wiał mocny wiatr, dopłyniecie do ryby na odległość 120m graniczyło z cudem. Po około 20 minutach spędzonych na łodzi w podbierak wskakuje piękny karp 17.6 kg zestaw ponownie ląduje w wodzie, szybciutko położyłem się do łóżka kręcąc się z boku na bok do rana nie zmrużyłem oka wiatr powiewał coraz mocniej i na dodatek zaczął padać deszcz siedząc w namiocie czekaliśmy na kolejną rolę.

W godzinach popołudniowych dwa pojedyńcze piknięcia, patrzę i hanger delikatnie opada w dół podniosłem wędzisko i nic zwijam i zwijam aż tu nagle z pod wody wynurza się prze piękna torpeda, jak się okazało amur za nic w świecie nie miał zamiaru się poddać wskoczyliśmy do łodzi i tak ponad 30 minut nas ciągał po zestawach zwinął wszystkie żyłk,i ostatecznie wymęczona ryba trafia w podbierak na brzegu waga przekroczyła magiczną cyfrę 21 kg szybkie foty i do wody. Przez kolejne dwie doby łowimy nie wielkie ryby przedział 10 a 12 kg niestety mocno wiejący wiatr przegonił z naszego stanowiska duże ryby, jak się okazało stanowiska na głębszej wodzie łowili rekordowe karpie na zakończenie naszej zasiadki doławiamy kilka ryb w tym jedną troszkę większą 18.8 kg z uśmiechem na zwarzy szczęśliwie dojechaliśmy do domu.