You're currently on:

PONTON NASZ PRZYJACIEL.

Na dużej ilości zbiorników w których występują Karpie, łowienie przy użyciu środka pływającego jest dozwolone – na części z nich wręcz konieczne. Ponton czy łódź pozwala nam dotrzeć do

niedostępnych z brzegu miejscówek, precyzyjnie wysondować łowisko, zanęcić, wywieźć zestaw na nieosiągalne rzutem odległości oraz bezpiecznie wyholować rybę w nieprzyjaznych
warunkach. W poniższym tekście chciałbym podzielić się moim doświadczeniem oraz przemyśleniami dotyczącymi wędkowania przy użyciu pontonu.

Właściwie od początku mojej przygody z Karpiami towarzyszy mi ponton.
Pierwotnie, były to rekreacyjne zabawki, które trzeba było wymieniać co drugi wyjazd gdyż zwyczajnie nie wytrzymywały. Dziś wygląda to inaczej, jednocześnie dając większe możliwości.

Ponton i silnik
Bardzo dużo ułatwia zaburtowy silnik elektryczny. Możemy sprawniej dotrzeć na dalsze odległości, kontrolować znoszenie spowodowane wiatrem lecz przede wszystkim powrót na brzeg z rozwijającą się z kołowrotka żyłką.
Aby osiągnąć podobną sprawność na wiosłach konieczna była by trzecia ręka :)
Mój silnik poza regulowaną długością rumpla, ma także opcję zmiany jego kąta co umożliwia sterowanie na stojąco. (nie polecam podczas silniejszych wiatrów). Aby wprawić silnik w ruch, potrzebne są akumulatory.
Nawet kiedy jadę na relatywnie krótki wyjazd, zabieram ze sobą minimum dwie sztuki. Po pierwsze dlatego, że w głębi ducha mam nadzieję rozładować je pływając po ryby. Po drugie, warunki atmosferyczne łatwo mogą pokrzyżować nasze plany.
Silny wiat drastycznie skraca czas użytkowania baterii gdyż dużo więcej mocy potrzeba aby pokonać tę samą odległość. Kiedy wywózki są na znaczące odległości ( powyżej 300 m) mam w pontonie 2 akumulatory.
Oczywiście nauczyło mnie tego doświadczenie - powrót na minimalnej mocy przez kilkanaście minut lub gimnastyka z wiosłami… Wszelkie operacje ułatwia także sztywna podłoga – dzięki niej, możemy się w miarę stabilnie poruszać.

Wędziska

Przełomem dla mnie jest używanie krótszych wędek. Do końca ubiegłego sezonu korzystałem z 12 stopowych rzutowych wędek. Nauczyłem się radzić sobie nimi na wodzie, nie umiem jednak ująć w słowa jak dużą, pozytywną odmianą była dla mnie wywózka przy użyciu 10 stopowego Green Phantoma.

Umieszczenie zestawu w łowisku będąc ponad pół metra bliżej, obsypanie go zanętą a następnie wygoda przy powrocie na brzeg są nieocenione.
Szczęśliwie miałem okazję także holować. O ile na brzegu nie ma tutaj większej różnicy, krótsza wędka podczas holu z pontonu według mnie znacznie zwiększa szansę na zakończony sukcesem hol.
Spróbujcie, a z pewnością podzielicie moją opinię. 

Podbierak
Zwróćcie także uwagę na dobór podbieraka, ja korzystam z Panatom XBR 45"- 2 sekcje, który ma składaną rączkę.

Ponieważ zawsze jest w pontonie, dzięki temu, że po złożeniu jest krótki, nie przeszkadza przy wywózkach, a kiedy konieczne jest jego użycie, daje możliwość podebrania bezpośrednio przy burcie jak i nieco dalej po dołączeniu drugiej sekcji.

Co warto jeszcze mieć ?
W moim pontonie znajdziecie również kilka zapasowych przyponów, ciężarków, igłę, wiertło oraz kulki przynętowe.

Dzięki temu, nie muszę wracać każdorazowo na brzeg gdy przewożę zestawy lub na moją przynętę połakomi się niechciany gość.
Minimalizuje to ilość ruchów łódki w łowisku oraz oszczędza baterię.

Na co zwrócić uwagę?
Ponieważ dużym ryzykiem, szczególnie przy brzegu, jest zaczepienie śrubą silnika o żyłki lub plecionki, staram się nie używać stojaka.

Niezależne podpórki umożliwiają mi rozstawienie wędek na brzegu w takich odstępach, które zminimalizują powyższe ryzyko..

Pomocne jest tutaj także oznaczenie wchodzących do wody żyłek jaskrawymi znacznikami – na moich umieściłem także odblaskową taśmę.
Podobną tyle, że w różnych kolorach, mam także naklejoną na tyłach sygnalizatorów – wówczas już z daleka wiem jaki trzymać kurs gdy wracam w nocy do brzegu.

Na brzegu, podczas wędkowania, ponton staram się umieścić w możliwie centralnej części, aby w najłatwiejszy sposób przemieścić go w odpowiednie miejsce po braniu.

Jeśli łowimy samodzielnie na 2 wędki nie jest to problem, wyobraźcie sobie jednak sytuację kiedy łowicie we dwójkę, każdy na 3 wędki, macie branie na skrajnej prawej a ponton znajduje się na skrajnej lewej – stresujące, kiedy po drugiej stronie kija czujemy pulsującą siłę.

W momencie brania, kiedy już podniesiemy wędkę, polecam także zachowując minimalne napięcie, podpłynąć możliwie blisko do ryby i dopiero rozpocząć właściwy hol.

Kiedy wędkujemy w okolicy twardych zaczepów, ryzykujemy przyciągnięcie ryby do tego zaczepu i w konsekwencji jej utratę.

To samo ma się podczas kiedy łowimy w silnie zarośniętych zbiornikach – najczęściej, zastaniemy rybę spokojnie czekającą z głową w zielsku na hol i spotkanie z nami.
Po szczęśliwym podebraniu karpia, zawijam nadmiar siatki na ramionach podbieraka i trzymając rybę w wodzie – koniecznie pyskiem do kierunku w którym płyniemy – wracam powoli na brzeg.
Ważne jest tutaj aby w końcowym etapie nie zaszkodzić rybie tarzając ją po płytkim brzegu czy obijając o kamienie lub korzenie drzew.

Życzę wszystkim szczęśliwych i bezpiecznych holi przy użyciu środków pływających!

Pozdrawiam
Marcin Dębski