You're currently on:

Nęcenie latem

Wytypowaliśmy zbiornik, wybraliśmy interesujące nas miejscówki i co dalej? Wbrew pozorom, nie jest to łatwe pytanie i spędza sen z powiek wielu, nie tylko początkującym karpiarzom. Postaram się w tym artykule, rozwiać kilka wątpliwości związanych z zagadnieniem zanęcenia latem. Niestety, nie ma uniwersalnego sposobu, który sprawdziłby się na każdym zbiorniku. Skuteczne łowienie karpi wymaga dużej elastyczności i odnajdywania się w zgoła innych sytuacjach. W pierwszej kolejności, powinniśmy uwzględnić wielkość zbiornika. Kieruję się regułą im większa jest woda i ilość żyjących w niej ryb, tym więcej zenęty potrzeba na sprowadzenie i utrzymanie ich w łowisku. Oczywistą sprawą jest, że planując zasiadkę na dwuhektarowej gliniance, w której pływa kilka karpi zużyję znacznie mniej zanęty niż jadąc na zaporówkę. Zawsze dostosowuję ilość zanęty do rybostanu w zbiorniku, w którym wędkuję. Abstrahując od skrajnych przypadków, pewnym standardem jeżeli chodzi o otwarcie łowiska jest kilkanaście litrów ziaren oraz parę kilo kulek i pelletu. Jeżeli decyduję się łowić w dużej zaporówce,  podwajam ilość zanęty. Po takim pierwszym „strzale” moje kolejne kroki  zależą od tego, jak ryby zareagują na zanętę.

Ziarna których używam Ziarna których używam
Mieszanka Seed Carp Mix na dłuższe zasiadki Mieszanka Seed Carp Mix na dłuższe zasiadki

Spławy, ocierki o żyłkę lub plecionkę bomblowanie, i w końcu brania są ewidentnym sygnałem, że zanęta jest wyjadana. W przypadku braku jakichkolwiek sygnałów, pozostaje sprawdzenie dna łowiska nurkując, albo przy pomocy kamery podwodnej, ewentualnie poleganie na własnej intuicji.  Wcześniejsze nęcenie znacznie zwiększa  szanse, więc jeżeli to tylko możliwe, staram się zasygnalizować rybom fakt, że można tu dobrze zjeść. Dwu, trzykrotne podanie zanęty w odstępach dwudniowych w zupełności wystarczy. Nie angażuję w to zbyt wiele wolnego czasu, którego i tak nie mam, a także daje rybom więcej możliwości na wyjedzenie zanęty. Proporcje ziaren i bardziej selektywnych kulek zależą od ilości i aktywności białej ryby w zbiorniku. W moim przypadku, kulki stanowią około trzydziestu procent objętości zanęty. Natomiast w trakcje łowienia, czasami zmieniam te proporcje. Jeżeli na przykład łowisko obfituje w stada dużych leszczy, używam większej ilości twardych kulek o średnicy przeważnie około 20mm. W skrajnych przypadkach, kiedy na zestawie zawiśnie kolejny leszcz, rezygnuję z ziaren na rzecz samych kulek.

Czasami w łowisku meldują się leszcze Czasami w łowisku meldują się leszcze
Mieszanka pelletów o różnym czasie rozpuszczania się Mieszanka pelletów o różnym czasie rozpuszczania się

Skoncentrujmy się najpierw na ziarnach. Od pewnego czasu używam sprawdzonych gotowych mieszanek „Particie Blend”, które są dla mnie bardzo wygodnym rozwiązaniem. W zależności od długości zasiadki, użyta przeze mnie mieszanka ziaren różni się składem. Na krótkie wypady używam drobnych ziaren Seed Mikro Mix. W pierwszej kolejności zainteresują się nią mniejsze ryby, co jest sygnałem dla karpi, że „podano do stołu”. Jej zadaniem jest możliwie szybkie ściągnięcie i utrzymanie żerujących karpi jak najdłużej w łowisku Używam jej również, łowiąc w zbiornikach poddanych dużej presji. Zauważyłem, że karpie, jakby mniej ostrożnie podchodzą do drobnych ziaren i wraz z upływem czasu, zaczynają pobierać większe kęsy, co ma bezpośrednie przełożenie na ilość brań.

Pellety rybne zalane płynną wątrobą... Pellety rybne zalane płynną wątrobą...
...to prawdziwy kiler ...to prawdziwy kiler

Również w łowiskach o dnie mulistym, podstawą mojej zanęty jest Seed Mikro Mix. Bardzo skutecznym sposobem, jest punktowe nęcenie przy użyciu PVA na dywanie z drobnych ziaren. Do siateczki wkładam kilka pokruszonych i 2/3 całe kulki. Na dłuższe wyjazdy zabieram ze sobą mieszankę Seed Carp Mix. Jej podstawę stanowi grube ziarno kukurydzy połączone z orzechami i drobniejszymi składnikami. Kukurydza jest doskonale znana i chętnie zjadana przez karpie, a dodatek orzechów podnosi atrakcyjność tej mieszanki. Doskonale nadaje się do długofalowego przygotowywania miejscówki, a także na dłuższe zasiadki. Odwiecznym dylematem jest, czy gotować ziarna, czy tylko wcześniej je moczyć. Jestem zwolennikiem pierwszej opcji. W czasie gotowania, wydzielają one fantastyczne aromaty i lepiej pracują w wodzie, ponadto są szybciej przyswajane i trawione przez karpie. Jeżeli w czasie zasiadki przygotowane ziarna zaczną fermentować i kleić się, a ich zapach zacznie przypominać wino w żadnym wypadku ich nie wyrzucajcie. Wstępnie sfermentowane ziarna są jednym z najlepszych znanych mi karpiowych atraktorów. Jeżeli chodzi o pellety, to najczęściej o tej porze roku używam tłustych granulatów z dużą ilością oleju i mączek rybnych. Olej rybny jest jedną z najmocniej przyciągających ryby substancji, który właśnie teraz w lecie jest najskuteczniejszy. Mieszanka różnych średnic Ultra Fish Pellet’u i Hook Pellet’u stanowią moją podstawę w ciepłych porach roku. Używam jednocześnie pelletów, które pracują inaczej i mają inny czas rozpuszczania się. Dzieki temu moje łowisko jest atrakcyje dla ryb przez dłuższy czas.

Porcja kulek na parodniową zasiadkę Porcja kulek na parodniową zasiadkę
Zanęty nie może zabraknąć.. Zanęty nie może zabraknąć..

Temat kulek to temat „rzeka”… Nie znam drugiego tak kontrowersyjnego i subiektywnego tematu jak ten „jakich kulek użyć”. Najlepszych i najskuteczniejszych kulek jest niemal tyle, ilu jest karpiarzy i każdy będzie święcie przekonany o swojej racji. Oznacza to dokładnie tyle, że w określonych sytuacjach możliwe jest złowienie karpia na niemalże każdą kulkę. Ponad dwadzieścia lat łowienia karpi, pozbawiło mnie złudzeń i nauczyło tego, że najważniejsza jest konsekwencja i wiara w swoje przynęty. Dla mnie bardzo istotna jest wartość odżywcza, uwzględniająca potrzeby pokarmowe karpia i lekkostrawność kulek, a dopiero później ich smak i zapach. Właśnie od tego w głównej mierze zależy to, czy ryby chętnie wrócą w nasze łowisko. Chciałbym w tym momencie poruszyć bardzo istotną kwestię… Dbajcie o jakość wrzucanych do wody kulek, gdyż w dłuższej perspektywie przełoży się to na ilość złowionych przez Was karpi. Lepiej użyć dwóch kilogramy dobrych kulek niż pięciu kilo o wątpliwej jakości.

Porcja na jeden zestaw Porcja na jeden zestaw
Kulki na bazię mączek zwierzęcych z dużą ilością ziaren Kulki na bazię mączek zwierzęcych z dużą ilością ziaren

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Karp jest w stanie zjeść każdą nawet plastykową przynętę, czego przykładem są sztuczne ziarna i kulki Pop-Up.  W lecie ryby żerują kilka razy dziennie, a to, czy wrócą do Waszego łowiska zależy tak naprawdę od Was. Dużą satysfakcję daje złowienie karpia na własnoręcznie wykonaną przynętę, jednakże nie zawsze mam na to czas. Szczególnie w lecie, kiedy zużywam największe ilości kulek często sięgam po gotowe produkty. Na przestrzeni ostatnich lat rynek karpiowy znacznie się powiększył. Duża konkurencja powoduje, że niektóre gotowe boile są porównywalnie dobre jak „hand mady”. Od wielu lat jestem testerem firmy Tandem Baits i współtworzyłem wiele naprawdę dobrych produktów. Znacznie łatwiej mi się zdecydować na jakieś kulki, kiedy jestem do nich przekonany i mogłem uczestniczyć w procesie ich tworzenia. Używam różnej wielkości kulek, natomiast w większości przypadków ich średnica oscyluje w granicach 16 -20mm. Moje letnie kulki wykonane są na bazie tłustych mączek i ekstraktów zwierzęcych z dodatkiem zmielonych nasion oleistych. Właśnie teraz w ciepłej wodzie pracują najlepiej, uwalniając zawarte w nich oleje rybne które doskonale wabią ryby.

Efekt właściwego nęcenie Efekt właściwego nęcenie

Moje ulubione smaki to: Liquid Food Liver, Rybna Obsesja i „nieśmiertelny” Homar&Rak. Często łowię na bałwanki, w których rybną tonącą kulkę łączę z owocowym pływakiem. Lato, to okres w którym występuje najwięcej naturalnego pokarmu, a woda ma najbardziej intensywny zapach. Warto więc, dopalić zanętę boosterem, aby była ona jeszcze bardziej atrakcyjna dla  ryb. Podobnie postępuję z moimi przynętami i przed użyciem, wrzucam je na parę godzin do dipu. Skuteczne łowienie karpi poza właściwym wytypowaniem łowiska, to również umiejętne zanęcanie, dostosowanie się do panujących w łowisku warunków, a także reagowanie na ich zmiany. Reszta to czynnik szczęścia. Uważam jednak, że trzeba temu szczęściu dopomóc.

 

 

Tomasz Wasilewski