You're currently on:

Karpiowe spełnienie marzeń…

Nie ma chyba takiego karpiarza, który by nie pamiętał swojej „życiówki” w postaci złowionego największego karpia czy amura. Takie zasiadki i złowiony okaz na długo pozostają w pamięci każdego karpiarza. Ja również doskonale pamiętam zasiadkę na której złowiłem swojego największego karpia do tej pory. Był to również wrzesień i pomimo, że karp nie był może imponujących rozmiarów, bo ważył 12,5 kg, to cieszył mnie wtedy niesamowicie. Każdy karpiarz inaczej do tego podchodzi, bo jednych cieszy każda złowiona ryba bez względu ile waży, a innych cieszą tylko naprawdę konkretne cyprinusy. Jeśli chodzi o mnie, to mi sprawia radość każda złowiona ryba i czas jaki mogę spędzić nad wodą. Z czasem jednak zapragnąłem pobić swój PB, jednak przez kilka lat nie było mi dane przeskoczyć owych 12,5 kg. No cóż, nie miałem chyba na tyle szczęścia, a że szczęściu trzeba czasami dopomagać, to postanowiłem wybrać się na zasiadkę na łowisko Nowaki, gdzie jest szansa na spotkanie z grubą rybą :-) Udało mi się zarezerwować stanowiska 53 – 51, a że jeszcze nigdy nie byłem po drugiej stronie łowiska, tym bardziej pragnąłem już tam być. Po przybyciu na miejsce wraz z moim kompanem Grzegorzem okazuje się, że pogoda jaką zastaliśmy nie należy do najlepszych jeśli chodzi o ten zbiornik, bowiem temp. sięga 30 st. C, a na wodzie zero jakiejkolwiek fali. Ale nie przejmujemy się tym, bowiem przed nami 4 dni i wszystko się może zmienić. Wspólnie ustalamy, że nie będziemy umieszczać zestawów daleko od brzegu, tylko położymy je w odległości 40 – 50 metrów, gdzie głębokość na echosondzie pokazywała 4 m.

Na pierwszym zestawie umieściłem bałwanka z kulek TB Perfection Hookers Japońska Kałamarnica 16 mm + Perfection Pop Up Monstrualny Krab 16 mm. Takie połączenie sprawiło, że kulki na włosie były idealnie zbalansowane, a dna dotykał jedynie sam grot haka. Drugi zestaw to TB Perfection Hookers Homar&Rak 18 mm + Perfection Pop Up Krab&Banan 16 mm, a na trzeci zestaw zakładam pojedynczą kulkę własnej produkcji o zapachu kokosu 22 mm. Zestawy poszły do wody, teraz pozostaje nam czekać. Pod wieczór pojawił się delikatny wiaterek i z minuty na minutę zaczynał coraz silniej wiać, do tego stopnia, że trzeba było wszystko zabezpieczyć i pochować by nie odleciało. Prawdziwy huragan. Wiatr wieje prosto w stronę tamy. „I to jest pogoda na Nowaki…!” mówi do mnie kolega, który spędził tu kilkanaście zasiadek i trochę zna tą wodę. Niestety noc minęła spokojnie, jeśli chodzi o brania, ale przyczepą kempingową w której spaliśmy trzęsło do rana. Wiatr zrobił dobrą robotę, bo przemieszał i natlenił wodę i o 6 rano odjazd u mnie na środkowym kiju. Po 10 minutowym holu udaje mi się karpia podciągnąć do podbieraka i już widzę że jest 10+. Kładąc go na matę mam wrażenie, że chyba pobiłem swój dotychczasowy rekord. Kolega przynosi wagę, którą wcześniej wytarowaliśmy, podnosimy karpia i tu zaskoczenie, bo karp waży 12,5 kg, choć wygląda na więcej… Myślę sobie niemożliwe i przynosimy drugą wagę, która również wskazuje tyle samo. No cóż rekordu nie ma, ale i tak jestem szczęśliwy że mam pierwszą rybę.

IMG_4006Karp połakomił się na kulki Homar&Rak 18mm + Pop Up Krab&Banan 16 mm, więc konsekwentnie taki sam zestaw ląduje we wodzie wraz z dwoma garściami całych i pokruszonych kulek Homar&Rak, zalanych boosterem też Homar&Rak i garścią pelletu halibutowego. Postanowiliśmy że będziemy nęcić małą ilością kulek i pelletu i jak na razie ta taktyka przynosi pierwszy efekt. Pogoda diametralnie się zmieniła, przez cały dzień przelotnie padał deszcz i wiał wiatr, co napawało nas optymizmem, zważywszy że rano było już pierwsze branie. Przez cały dzień nie mieliśmy jednak żadnych brań jak i w nocy, nie licząc leszcza na zestawie u kolegi. Trzeci dzień zasiadki znów przywitał nas ładną słoneczną pogodą lecz temperatura była już znacznie niższa niż w dniu naszego przyjazdu. Postanowiłem nie przewozić zestawów, gdyż na wieczór były wywiezione wszystkie trzy, a w nocy nic się nie działo więc zostają jeszcze w wodzie. Około 11 godziny wyrwały mnie z małej drzemki 2 piknięcia na mojej centralce, po czym nastąpiło jedno długie piiiiiiiiiiiiiii… Wybiegam z przyczepy w stronę kijów, widzę jak z kołowrotka metrami ucieka żyłka. Łapię za wędkę, podnoszę do góry i czuję na kiju ogromny ciężar, który dalej mknie w stronę środka zbiornika. Po kilku chwilach udaje mi się go zatrzymać i zaczyna się pompowanie do brzegu. Karp po drodze 2 razy przeciągnął żyłkę po markerze, ale na szczęście nic się nie zaczepiło. Kiedy karpia mam już kilkanaście metrów od pomostu, pokazuje się i widzę jaki jest ogromny. Niestety jeszcze nie dał za wygraną i robi odjazd na około 30 metrów, mogę tylko na to patrzeć. Kiedy się zatrzymał znów holuję go do brzegu ale sytuacja się powtarza i kolejny odjazd.

IMG_4013Mam wrażenie jakby nie tracił w ogóle sił. Po 15 minutach walki mam go już blisko pomostu, ale jeszcze próbuje uciekać na boki, lecz nie pozwalam mu zbytnio na takie ucieczki. Po chwili karp jest w zasięgu podbieraka, a kolega jednym ruchem go podbiera. Teraz już wiem, że jest upragniony rekord, pytanie tylko ile? Jest naprawdę duży w porównaniu do moich wcześniej złowionych karpi. Kładziemy go bezpiecznie na matę, kolega przynosi wagę i worek do ważenia, wkładamy karpia do worka, zapinam worek na wagę i do góry… Nie mogę w to uwierzyć, karp po odjęciu worka waży 19 kg, a moja radość z nowej „życiówki” i to konkretnej jest przeogromna! Sąsiedzi oraz kolega składają mi gratulacje a ja jestem jak w amoku ;-) Teraz jeszcze tylko szybka sesja zdjęciowa, by uwiecznić tę wspaniałą chwilę i zwracam mu wolność i dziękuję za wspaniałą walkę. Wracam do wędki i zdaję sobie sprawę, że branie było również ze środkowej wędki na której były na włosie kulki homar&rak + pływak krab&banan. Na pozostałych zestawach cisza, tylko na tym były jak do tej pory 2 brania. Na włos zakładam świeże kulki, a jako zanętę do łódki wsypuję znów 2 garście pokruszonych i całych kulek homar&rak 18 mm zalanych boosterem o tym właśnie zapachu i garść palletu halibutowego 20mm. Wywózka w to samo miejsce i czekamy. W międzyczasie sąsiedzi przyszli na pogawędkę i do wieczora rozmawiamy o karpiach i wspominamy nasze zasiadki i przygody karpiowe. Prawie cała noc minęła spokojnie, aż do godz. 5 gdzie u kolegi na kiju zameldował się karp około 10-11kg, którego bez ważenia wypuścił do wody. W końcu również i kolega zapunktował.

IMG_4029Budzimy się koło 8, szybka kawka, śniadanko i niestety, ale nasza zasiadka powoli dobiega końca i trzeba się pakować. Wszystko co dobre szybko się kończy. Zaczynam powoli w przyczepie pakować torby i nagle słyszę nieprzerwany dźwięk sygnalizatora. Po sekundzie dociera do mnie, że to mój sygnalizator. Podbiegam szybko do wędek i znowu po raz trzeci środkowa wędka w akcji. Po zacięciu znów czuję duży opór i już wiem że ryba też jest duża. Nie jest tak waleczna jak poprzednia, ale łatwo też nie daje się podebrać. Po 10 minutowym holu kolega ją podbiera i pierwsze co do mnie mówi spoglądając na nią to: „Marcin, jest dwudziestka…” Nie czekając chwili biorę matę i kładziemy lustrzenia na matę. Zanim go zważymy patrzę na niego, jest piękny, ładnie wybarwiony. Wkładamy go ostrożnie do worka, zapinamy wagę i do góry. Już czuję że jest cięższy od poprzedniego karpia. Wytarowana waga pokazuje 21 kg. Jest kolejny mój PB w ciągu niecałej doby!!! A myślałem już, że 19 kg jest tak wysoko podniesioną poprzeczką, że spotkanie z takim karpiem zajmie mi znów kilka lat, a tu proszę w niecałą dobę dwa takie piękne okazy! Moja radość jest nie do opisania! Po raz trzeci karp wziął na bałwanka z wcześniej opisanych kulek. To nie jest kwestia przypadku, te kulki mają moc i jak dla mnie są po prostu rewelacyjne i zrobiły świetną robotę! Wszystko ma swoje miejsce i czas. Teraz wiem, że to był mój czas i moje miejsce i warto było czekać kilka lat by spełnić swoje karpiowe marzenia!

IMG_4034Z karpiowym pozdrowieniem,

Marcin Mrugała