You're currently on:

Jak nęcę i jakich używam przyponów

Po przyjechaniu nad wodę i wybraniu miejscówek najważniejszym krokiem jest właściwie je zanęcić. Co znaczy właściwie??

22196336_1642298702487404_6534749741563988131_nW jednej sytuacji będzie to wiadro towaru w drugiej dwie garści kulek na zestaw. Działam według logiki, że im większa woda i większa konkurencja innych ryb, tym więcej zanęty. Ponadto, jeżeli odnalazłem karpie i sypię im zanętę dosłownie „na głowę”, będzie to raczej garść kulek i orzecha, niż wiadro.
3.Taka nagła zmiana w ich środowisku naturalnym, mogłaby spowodować, że przestaną żerować, a nawet najzwyczajniej je spłoszyć, nie wspomnę już, o samym fakcie tłuczenia się, wynikającego z nęcenia. Jeżeli zanęcam na przewidywanej trasie wędrówek ryb, gdzieś na końcu stoku podwodnego, albo u podnóża górki podwodnej, raczej używam więcej zanęty, niż w przypadku łowienia w oczku pośród roślinności.
8.W przypadku większych łowisk, ze zróżnicowanym dnem, na pierwszy strzał, idzie do wody dwa kilo kulek i co najmniej tyle samo orzecha, a także parę garści mieszanki pelletów o różnej średnicy. Jeżeli miejscówka jest rozległa i nie wiem na jakiej głębokości będą przemieszczały się ryby, obsypuję stok od najpłytszego do najgłębszego miejsca, co oznacza, że będę potrzebował jeszcze więcej zanęty.
2.Po dobie moczenia zestawów w wodzie staram się ustalić, czy ryby wyjadają zanętę, czy jeszcze jej nie zlokalizowały i wszystko leży. Natomiast jeżeli z różnych powodów, nie mam pewności, donęcam instynktownie, biorąc pod uwagę ilość ryb w łowisku, ich aktywność, to czy mam konkurencję nad wodą, a także to, co dzieje się z pogodą. Jeżeli ryby są „na żarciu”, trzeba im je dać.
Natomiast jeżeli woda stoi, karpie, a także drobnica nie są aktywne, na dodatek na łowisku są inni karpiarze, którzy nęcą dużo, nie uczestniczę w wyścigu kto wsypie więcej. W takich sytuacjach, raczej nęcę punktowo w innych miejscach niż łowią wszyscy i cierpliwie czekam. Oczywiście, jeżeli w ciągu pierwszej doby, mojej zasiadki, wydarzą się jakieś brania, bez względu na to, czy sprawcą brania był, leszcz, kleń czy karp, oczywiście donęcam. Otwieram łowisko kulkami, pelletem, orzechem i czasami ziarnami konopi. Natomiast po ewentualnym braniu sypię już samymi kulkami i orzechem.
KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

W zależności od pory roku używam różnych kulek, kierując się zasadą, że im cieplejsza woda, tym kulki są bardziej napakowane mączkami i ekstraktami. Moją ulubioną serią na ciepłą wodę, w zasadzie od maja do września, jest Top Edition i SuperFeed.
10.W kwestii przyponów powiem tak, łowię naprawdę na proste, sprawdzone od lat i nie szukam dziury w całym. W większości przypadków moje potrzeby załatwiają dwa rodzaje: klasyczny Blow Back Rig, zawiązany na miękkiej tonącej plecionce Gravity Silk i dwuczęściowy sztywniak typu D-Rig.
7.W zależności od łowiska, w którym łowię, do zawiązania sztywniaka używam fluorocarbonu o wytrzymałości 25lb, a w łowiskach pełnych zaczepów, grubej linki mono Balistic 0,60 mm, o wytrzymałości 45 lb.
6.
Pierwsza jego część, od strony haka ma od 8 do 10 cm długości, następnie jest krętlik z dodatkowym kółkiem, który pełni funkcję przegubu i drugi około 30 cm odcinek linki mono. Ten drugi jest aż tak długi, bo łowię na duże ciężarki i nie chcę, aby przynęta leżała gdzieś w jego okolicy.
9.Być może, niektórym z Was, taki zestaw wyda się mało finezyjny, a nawet wręcz chamski, ale łowię karpie w trudnych technicznie miejscach i nie chcę, na własne życzenie, generować opowieści o wielkich niewyciągniętych rybach.
5.Poza tym, na cienkie materiały, wcale nie mam więcej brań. W moim łowieniu karpi chodzi o to, żeby wytropić, oszukać, a następnie możliwie skutecznie wyholować karpia.

Tomek Wasilewski