You're currently on:

Relacje

  • AMUROWE SZALEŃSTWO

    Od początku roku odbyłem już kilka zasiadek , ale tak naprawdę zasiadka która miała miejsce ostatnio, była z tych które lubię najbardziej. Przede wszystkim pięć dni łowienia , fajna woda  i zapowiadająca się przyjemna wiosenna pogoda , rozbudzały dodatkowo moje nadzieje na udana zasiadkę. Po przyjeździe na stanowisko utwierdziłem się  w przekonaniu, że będzie dobrze.
    po rozpakowaniu sprzętu od razu zabrałem się za sondowanie obszarów w których teoretycznie zamierzałem łowić.
    Czytaj dalej

  • SZYBKA AKCJA NA KOMERCJI                                                                                                                                

    Jak sami wiecie nasza pasja potocznie nazywając karpiowaniem to nie tylko łowienie ryb, poświęcenie i czas który spędzamy nad wodą to tylko mała cząstka tego ile wkładamy wysiłku. Zarwane noce to nie jest największy problem, mróz, śnieg, wiatr i padający deszcz to dla nas prawdziwych karpirzy  codzienność.
    Czytaj dalej

  • JEDENAŚCIE RYB NA JEDNEJ ZASIADCE !! ALAN W AKCJI.

    Krótka, nie zapowiadająca się nadzwyczajnie 24 godzinna zasiadka okazała się być bardzo owocna... udało mi się złowić 11 ryb w tym 3 ryby 15+ !
    Wybierając się na tak krótką zasiadkę, najwięcej uwagi musimy poświecić na wybór
    odpowiedniej części zbiornika, gdyż przy tak małej ilości czasu powinniśmy się skupić tylko i wyłącznie na próbach przechytrzenia ryb a nie na próbowaniu ściągnięcia ich z innej części wody.
    Czytaj dalej

  • JAK NA TA PORĘ ROKU  TO NAPRAWDĘ SZALONA NOC!

    Brak czasu i obowiązki w pracy ograniczają mi wyjazdy na dłuższe zasiadki. Szybkie nocki to jedyne rozwiązanie, abym mógł chwilę spędzić nad wodą, niestety pracując po dziesięć godzin jest to prawie nie możliwe.
    Wracając do domu z pracy marzyłem o jednym, aby wziąć długą gorącą kąpieli . Po wejściu do
    Czytaj dalej

  • MROŹNA WYPRAWA NA „KLUBOVKU”

    Pod koniec października miałem okazję odwiedzić wraz z moim kolegą wodę , na której planowaliśmy zasiadkę od kilku lat . Niestety wodą ta oblegana jest przez wielu karpiarzy , stąd Czytaj dalej

  • Wygonin po raz pierwszy

    W piątek z samego rana wyruszyliśmy razem z Moniką w podróż na spotkanie z kolejną przygodą, która miała się odbyć na nowym dla nas gruncie. Był to malowniczy i legendarny Wygonin. Dużo czytałem w naszej karpiowej prasie na temat tej wody, sporo podpowiedzi płynęło od moich zaprzyjaźnionych kolegów, którzy mieli już okazję zasiadać nad tym Czytaj dalej

  • Majówka Fijołków

    Razem z synem Szymonem wybraliśmy się nad dziką zaporówkę położoną niedaleko od naszego miejsca zamieszkania. Zasiadkę planowaliśmy już od dłuższego czasu. Nad wodę wyruszyliśmy już 28 kwietnia w piątek. Rozpakowujemy się i bierzemy się do roboty. Mieliśmy w planie przetestować nowe kulki Tandem Baits X-Berry i to na nie postawiliśmy na tej zasiadce. Okazało się że był to strzał w dziesiątkę, ale o tym za chwilę. Gdy przyjechaliśmy nad wodę, byliśmy tylko my, a po rozłożeniu klamotów dojechał Przemek, który uczył mnie i Szymona karpiowania i tak już 10 lat jeździmy razem na zasiadki. Nad wodę zjechały się jeszcze cztery ekipy karpiarzy z okolic. Zestawy uzbrojone w kulki X-Berry: na jednej dwie kulki pływające, na drugiej tonąca plus pływak - u Szymona na zestawach to samo. Wywozimy zestawy w korzenie pod drugim brzegiem, na zestaw sypiemy około 2 kg kukurydzy, garść kulek pokruszonych i 15 sztuk całych kulek o tym samym smaku co na włosie. Pierwsza nocka była strasznie zimna, zamki w namiotach pozamarzały i nikt nie miał brania. Dopiero koło południa dnia następnego u kolegi obok zameldował się 13kg karp.

    Przeczuwaliśmy, że zacznie się coś dziać. Drugiego dnia zasiadki mam branie i po pięknej walce i holu z pontonu, na macie ląduje piękny karp o wadze 22,300kg!!! Mamy rekord zbiornika!!! Przynajmniej nikt nigdy nie słyszał o większej rybie złapanej w tej wodzie:)

    Podekscytowani kładziemy się spać. Z rana budzi nas budzik w postaci sygnalizatora Szymona. Szymon bez problemu sobie radzi i po 15 minutowym holu karp ląduje w podbieraku. Waga wskazuje 10,500 kg. Robimy kilka zdjęć, wypuszczamy rybę i wywozimy zestaw Szymona. Nie mija 30 minut i na Szymona prawym kiju znowu gra sygnalizator przerywając nam śniadanie. Szymon podbiega do kija i krzyczy, że jest większy...: "Tato szykuj ponton!". Wskakujemy w ponton i po ciężkiej walce w korzeniach w podbieraku ląduję piękna piętnastka!

    received_1232018770243087

     

     

     

     

     

     

     

     

    Kończymy kolację i mamy już w sumie 3 piękne ryby, gdzie u naszych sąsiadów cisza. Kolejny dzień i około godziny 11:00 branie na moim kiju i jest... kolejna ryba i to jaka! Waga pokazuję 17,400kg. To już nasza czwarta ryba tej zasiadki a przed nami jeszcze tyle dni.

    Karp wraca do wody, my donęcamy po raz kolejny łowisko kukurydzą oraz kulkami X-Berry. Do wieczora nie mamy już brania. Kolejnego dnia około południa odwiedza nas moja żona, robimy grilla, szykujemy obiad i... na mojej wędce jest branie!!! Zacinam i w podbieraku ląduję 10 kilogramowy karp. Niesamowite.. pogoda jest zmienna, w dzień pada po chwili wychodzi słońce, aby na wieczór przyszedł przymrozek... a my mamy regularne brania choć sygnalizatory pozostałych ekip milczą.

     

    Kolejny poranek i nadszedł najpiękniejszy moment tej zasiadki. Zaczęło się od tego że mam branie i po spokojnym holu wyciągam pięknego karpia o wadzę 18,300kg... w trakcie ważenia nagle na kiju Szymona jest odjazd. Szymon holuję rybę a ja wkładam swojego karpia do worka i pomagam synowi przy jego rybie. Po długiej walce mamy wreszcie karpia w podbieraku, a jego waga to 18,200kg! Dwa piękne i duże karpie... Ojciec i Syn. Czekamy na kolegę, który nie wierzył w to co dzieje się u nas na stanowisku i musiał zobaczyć to na własne oczy :) Kiedy do nas dotarł, my kończymy wywozić zestaw modelem i nagle na drugim kiju Szymona znów branie...po szybkim ale wyczerpującym holu mamy w podbieraku szesnastkę!!! Robimy zdjęcia i wraz z synem cieszymy się tą chwilą:)

    Po sesji wypuszczamy karpie i sami nie wierzymy co się dzieję... tym bardziej że jest to woda PZW :) Przewozimy wszystkie zestawy i nęcimy łowisko dywanowo kukurydzą i kulkami a na włos niezmiennie kombinacje X-Berry. Skoro to się sprawdza to uznajemy zasadę, że nie ma co kombinować. Przez dwa kolejne dni łapiemy kilka karpi w przedziale od 8 do 10,5kg. W przedostatni dzień zasiadki nasze łowisko oraz maty, odwiedziły karpie o wadze 14,300kg i 15,500kg. Zbliża się ostatni dzień zasiadki, a jest tak pięknie, że nie mamy najmniejszej ochoty wracać do domu. Ostatnia noc i ranek... doławiamy z Szymonem jeszcze dwa karpie – mój 9,300kg i Szymona 9,900kg.

    Podsumowując naszą zasiadkę: Pogoda na zasiadce była bardzo zmienna, deszcze, wiatry, nocne przymrozki oraz słoneczne dni, a karpie po prostu brały:) Ja złapałem 10 karpi o łącznej wadze 135,6kg i Szymon 9 karpi o łącznej wadzę 107,5kg. Jesteśmy mega zadowoleni i mówimy do następnego ! C&R

    Marek Fijołek i Szymon Fijołek

  • Podsumowanie sezonu 2015 z Tandem Baits

    Po 2014 roku, moim pierwszym sezonie karpiowym pełnym nauki, eksperymentów , testów, niekończących się rozmów z nowopoznanymi kolegami karpiarzami, przyszedł nowy 2015 rok. Mój drugi sezon karpiowy. Przetestowałem różne zapachy, wielkości, kombinacje zestawów kulek, dipów, pudrów, pelletów. Po wielu próbach i testach skuteczności polecanych przez kolegów przynęt, postawiłem na jednego producenta najskuteczniejszych według mnie kulek proteinowych. Była to firma Tandem Baits.

    Zdecydowałem, że będę łowił cały sezon na te właśnie kulki, które na naszym łowisku okazały się naprawdę skuteczne. Od początku stosuję zestaw CF Perfection Hookers 18 mm podwieszony CF Perfection Pop Up 16 lub 18 mm, czyli klasycznego bałwanka o zapachu Japońskiej Kałamarnicy, wspomaganego Powder Dipem o tym samym zapachu. W lecie dołożyłem do moich zestawów nowe kulki z serii SperFeed Fluo Pop Up Kałamarnica&Pomarańcza, oczywiście Tandem Baits. Do nęcenia używam kul Carp Food Boilies o zapachu Japońskiej Kałamarnicy, pelletu Aller Aqua oraz gotowanej kukurydzy. Stosuję nęcenie punktowe przy zestawie wywożonym łódką zanętową.  Kulki są bardzo skuteczne w każdych warunkach niezależnie od pory roku.

    P1040740

     

     

     

     

     

     

     

     

    Zawsze miałem dużo brań zarówno w dzień jak i w nocy. Od początku maja do końca października między 10 a 25 brań w ciagu 1 doby. Rok 2015 był dla mnie sezonem nowych rekordów. Złowiłem łącznie ponad 2300 kg ryb w tym 166 amurów – moje nowe PB: 15,2 kg. 59 karpi – moje nowe PB: 21 kg, 15 sumów – moje nowe PB: 34 kg i 1 tołpygę – 27,5 kg. Wszystkie te ryby zostały złowione na kulki Tandem Baits, tylko na jednym łowisku w ciągu 6 miesięcy. Wszystkie zasiadki miały charakter weekendowy. W przyszłym sezonie nie mam zamiaru nic zmieniać i na pewno pozostanę przy moich najlepszych, sprawdzonych kulkach Carp Food Perfection Hookers o zapachu Japońskiej Kałamarnicy. Wielu moich kolegów widząc moje wyniki nad wodą, przekonało się do skuteczności przynęt Tandem Baits.

    Pozdrawiam.

    Jarek Poręba.

  • Diabelska skuteczność

    Każdorazowo po skutecznej, czyli zakończonej wyholowaniem karpia zasiadce, zadaję sobie pytanie, dlaczego właściwie wziął? Każdy z karpiarzy ma na to swoją koronną teorię i w większości przypadków, nie skupia się ona na przynęcie samej w sobie. Tak jest także w moim przypadku. Choć nie całkowicie… Rozwijając powyższą myśl, chciałbym opowiedzieć Wam o moim ostatnim wyjeździe wraz z kolegą na zbiornik Nowaki. Po przyjeździe nad wodę zastały nas nie najlepsze informacje – biorą bardzo słabo, w dodatku ryby nie przekraczające 10kg. Koledzy siedzący bliżej płytkiej zatoki w końcu zbiornika, opowiadali o kotłujących się rybach, które absolutnie nie interesują się przynętami podkładanymi pod nos…

    Mając do dyspozycji 6 kijów postanawiamy łowić właściwie na całej szerokości zbiornika, mając nadzieję, że natrafimy na ścieżkę mimo wszystko przemieszczających się ryb. Łowimy płytko, głęboko, blisko, daleko, po środku i przy trzcinach – noc z piątku na sobotę nie daje nam jednak ryby. Jest źle. Źle ponieważ nie mamy ryby, jednak nadzieję budzi coraz silniej wiejący zachodni wiatr, który w naszej opinii musi ruszyć ryby – trzymamy kciuki aby wiał nieprzerwanie. Pewni swojej strategii, nie ruszamy naszych zestawów do późnego popołudnia. Szczęśliwie wiatr nie tylko nie przestawał wiać – przeciwnie – wzmagał się wprost proporcjonalnie do naszego optymizmu. W okolicach godziny 16, dało się zauważyć coraz śmielsze spławy, także w okolicach naszych zestawów oraz pojedyncze piknięcia sygnalizatorów, które w mojej opinii świadczyły o pojawieniu się ryb w łowiskach – brania jednak nie następowały. Nasze zestawy zostały przewiezione i donęcone – ostatni z nich powędrował do wody już na szarówkę.

    Entuzjazm spadł, kiedy 5 minut po wywiezieniu ostatniego zestawu na jednej z wędek zameldował się szakal – leszcz może dałby radość na delikatnym feederze jednak perspektywa kolejnej wywózki przy tak silnym wietrze skutecznie działała na i tak już nadwyrężone nerwy. Sytuacja pogorszyła się, kiedy w kolejne 5 minut po wywiezieniu zestawu, na innej wędce, swinger opadł zwiastując kolejnego niechcianego amatora naszej zanęty. Tym razem jednak kij wygiął się mocno, drgnął dwukrotnie po czym moim oczom ukazała się piekielnie rozczarowana mina Krzyśka gdy ryba puściła przynętę. Spadł. Pierwszy, najprawdopodobniej karp, spadł w chwilę po braniu – dodam, że była to pierwsza spinka na blowback rigu której byłem świadkiem od bardzo, bardzo dawna.

    W tym momencie, zwaliłem to na statystykę – kiedyś spaść musiał. Coś nie pozwalało nam zasnąć, siedzieliśmy w milczeniu pośród hulającego wiatru, czekając na kolejne branie prawie jak na pewniak. Nie myliliśmy się – około godziny 24 swinger delikatni przypiął się do wędki a hamulec oddał kilkanaście centymetrów żyłki gdy poczułem przyjemny opór po drugiej stronie wędki. Zadowolenie momentalnie przerodziło się w irytację, kiedy ryba, ponownie po kilku sekundach spadła… Teraz już byłem pewien, że coś jest nie tak. Już w trakcie zwijania do końca zestawu, w mojej głowie, prawdopodobnie pod wpływem silnych emocji ułożyła się myśli i pomysł co zrobić aby nie stracić kolejnej ryby – jeśli w ogóle nastąpi branie. Uznałem, że ryby w związku z deficytem tlenu w wodzie, były w swoistym letargu, z którego dzięki silnemu, wiejącemu od kilkunastu godzin wiatrowi się budzą. W związku z tym, nie pobierają zbyt intensywnie pokarmu i wydłużone włosy moich przyponów które mają chronić mnie przed leszczami uniemożliwiają mi zacięcie karpia.

    Natychmiast postanowiłem zmienić przypon i jak najszybciej umieścić zestaw w wodzie. Na włosie tak jak wcześniej założyłem krytycznie wyważonego bałwanka z pop upa i hookersa Diabelska Słodycz – jeden z czterech smaków obok homar&rak, kałamarnica&pomarańcza oraz kremowej truskawki na które łowię. To właśnie diabelska słodycz dała mi kilka ryb w tym +20 podczas 12 godzinnej zasiadki w maju na nowakach, oraz pięknego pełnołuskiego dzikusa z wody związkowej – także +20kg.Niestety wiatr nieco zelżał, sygnalizatory nie wydały z siebie nawet jednego piku a ja otworzyłem oczy i ujrzałem niedzielny poranek. Nie przyszły. Trzeba się zwijać, aby złapać trochę niedzieli w domu. Ponieważ było nas dwóch, składanie szło szybko. O 9:30 Nasz phantom był już w pokrowcu a ja awizowałem żonie obecność w domu nie później niż w południe.

    Musiałem przerwać nagle rozmowę ponieważ swinger moje środkowej wędki – tej z której w nocy spiąłem rybę, przykleił się do wędki i ani drgnął. Podniosłem kij i poczułem mozolny opór. Jest dobrze, jednak mocno martwię się, aby ryba nie spadła. Ta dość ciężko, jednak daje się zwijać nie podejmując specjalnie walki. Ponieważ ciężarek spadł, karp dość szybko wyszedł do powierzchni o dał się dosłownie zwinąć w linii prostej od miejsca gdzie położony był zestaw – nie byłem nawet w stanie przeprowadzić go do miejsca podbierania i Krzysiek musiał podebrać go prawie pod stojakiem! Najważniejsze, że skutecznie. Ryba jest duża – jest dobrze. Karp waży 21,5kg co w okolicznościach jakie miały miejsce kilkanaście minut temu, porównałbym do obfitego deszczu po kilku miesiącach suszy. Kolejny raz się udało!

    Powracając do początku powyższej relacji chcę zwrócić uwagę, że choć pewnie w opinii wielu z Was przynęta sama nie łowi, z czym się także zgadzam – w przeciwnym razie nie zmieniałbym przyponu i zarzucał byle gdzie, nie próbując znaleźć rozwiązania sytuacji w której się znalazłem, to jednak nie zwalałbym na dzieło przypadku złowienia 3 ryb +20kg właśnie na ten zestaw. Dlatego w moim przypadku Diabelską Słodycz, uważam za Diabelsko Skuteczną.

    Pozdrawiam,
    Marcin Dębski

  • Karpiowe spełnienie marzeń…

    Nie ma chyba takiego karpiarza, który by nie pamiętał swojej „życiówki” w postaci złowionego największego karpia czy amura. Takie zasiadki i złowiony okaz na długo pozostają w pamięci każdego karpiarza. Ja również doskonale pamiętam zasiadkę na której złowiłem swojego największego karpia do tej pory. Był to również wrzesień i pomimo, że karp nie był może imponujących rozmiarów, bo ważył 12,5 kg, to cieszył mnie wtedy niesamowicie. Każdy karpiarz inaczej do tego podchodzi, bo jednych cieszy każda złowiona ryba bez względu ile waży, a innych cieszą tylko naprawdę konkretne cyprinusy. Jeśli chodzi o mnie, to mi sprawia radość każda złowiona ryba i czas jaki mogę spędzić nad wodą. Z czasem jednak zapragnąłem pobić swój PB, jednak przez kilka lat nie było mi dane przeskoczyć owych 12,5 kg. No cóż, nie miałem chyba na tyle szczęścia, a że szczęściu trzeba czasami dopomagać, to postanowiłem wybrać się na zasiadkę na łowisko Nowaki, gdzie jest szansa na spotkanie z grubą rybą :-) Udało mi się zarezerwować stanowiska 53 – 51, a że jeszcze nigdy nie byłem po drugiej stronie łowiska, tym bardziej pragnąłem już tam być. Po przybyciu na miejsce wraz z moim kompanem Grzegorzem okazuje się, że pogoda jaką zastaliśmy nie należy do najlepszych jeśli chodzi o ten zbiornik, bowiem temp. sięga 30 st. C, a na wodzie zero jakiejkolwiek fali. Ale nie przejmujemy się tym, bowiem przed nami 4 dni i wszystko się może zmienić. Wspólnie ustalamy, że nie będziemy umieszczać zestawów daleko od brzegu, tylko położymy je w odległości 40 – 50 metrów, gdzie głębokość na echosondzie pokazywała 4 m.

    Na pierwszym zestawie umieściłem bałwanka z kulek TB Perfection Hookers Japońska Kałamarnica 16 mm + Perfection Pop Up Monstrualny Krab 16 mm. Takie połączenie sprawiło, że kulki na włosie były idealnie zbalansowane, a dna dotykał jedynie sam grot haka. Drugi zestaw to TB Perfection Hookers Homar&Rak 18 mm + Perfection Pop Up Krab&Banan 16 mm, a na trzeci zestaw zakładam pojedynczą kulkę własnej produkcji o zapachu kokosu 22 mm. Zestawy poszły do wody, teraz pozostaje nam czekać. Pod wieczór pojawił się delikatny wiaterek i z minuty na minutę zaczynał coraz silniej wiać, do tego stopnia, że trzeba było wszystko zabezpieczyć i pochować by nie odleciało. Prawdziwy huragan. Wiatr wieje prosto w stronę tamy. „I to jest pogoda na Nowaki…!” mówi do mnie kolega, który spędził tu kilkanaście zasiadek i trochę zna tą wodę. Niestety noc minęła spokojnie, jeśli chodzi o brania, ale przyczepą kempingową w której spaliśmy trzęsło do rana. Wiatr zrobił dobrą robotę, bo przemieszał i natlenił wodę i o 6 rano odjazd u mnie na środkowym kiju. Po 10 minutowym holu udaje mi się karpia podciągnąć do podbieraka i już widzę że jest 10+. Kładąc go na matę mam wrażenie, że chyba pobiłem swój dotychczasowy rekord. Kolega przynosi wagę, którą wcześniej wytarowaliśmy, podnosimy karpia i tu zaskoczenie, bo karp waży 12,5 kg, choć wygląda na więcej… Myślę sobie niemożliwe i przynosimy drugą wagę, która również wskazuje tyle samo. No cóż rekordu nie ma, ale i tak jestem szczęśliwy że mam pierwszą rybę.

    IMG_4006Karp połakomił się na kulki Homar&Rak 18mm + Pop Up Krab&Banan 16 mm, więc konsekwentnie taki sam zestaw ląduje we wodzie wraz z dwoma garściami całych i pokruszonych kulek Homar&Rak, zalanych boosterem też Homar&Rak i garścią pelletu halibutowego. Postanowiliśmy że będziemy nęcić małą ilością kulek i pelletu i jak na razie ta taktyka przynosi pierwszy efekt. Pogoda diametralnie się zmieniła, przez cały dzień przelotnie padał deszcz i wiał wiatr, co napawało nas optymizmem, zważywszy że rano było już pierwsze branie. Przez cały dzień nie mieliśmy jednak żadnych brań jak i w nocy, nie licząc leszcza na zestawie u kolegi. Trzeci dzień zasiadki znów przywitał nas ładną słoneczną pogodą lecz temperatura była już znacznie niższa niż w dniu naszego przyjazdu. Postanowiłem nie przewozić zestawów, gdyż na wieczór były wywiezione wszystkie trzy, a w nocy nic się nie działo więc zostają jeszcze w wodzie. Około 11 godziny wyrwały mnie z małej drzemki 2 piknięcia na mojej centralce, po czym nastąpiło jedno długie piiiiiiiiiiiiiii… Wybiegam z przyczepy w stronę kijów, widzę jak z kołowrotka metrami ucieka żyłka. Łapię za wędkę, podnoszę do góry i czuję na kiju ogromny ciężar, który dalej mknie w stronę środka zbiornika. Po kilku chwilach udaje mi się go zatrzymać i zaczyna się pompowanie do brzegu. Karp po drodze 2 razy przeciągnął żyłkę po markerze, ale na szczęście nic się nie zaczepiło. Kiedy karpia mam już kilkanaście metrów od pomostu, pokazuje się i widzę jaki jest ogromny. Niestety jeszcze nie dał za wygraną i robi odjazd na około 30 metrów, mogę tylko na to patrzeć. Kiedy się zatrzymał znów holuję go do brzegu ale sytuacja się powtarza i kolejny odjazd.

    IMG_4013Mam wrażenie jakby nie tracił w ogóle sił. Po 15 minutach walki mam go już blisko pomostu, ale jeszcze próbuje uciekać na boki, lecz nie pozwalam mu zbytnio na takie ucieczki. Po chwili karp jest w zasięgu podbieraka, a kolega jednym ruchem go podbiera. Teraz już wiem, że jest upragniony rekord, pytanie tylko ile? Jest naprawdę duży w porównaniu do moich wcześniej złowionych karpi. Kładziemy go bezpiecznie na matę, kolega przynosi wagę i worek do ważenia, wkładamy karpia do worka, zapinam worek na wagę i do góry… Nie mogę w to uwierzyć, karp po odjęciu worka waży 19 kg, a moja radość z nowej „życiówki” i to konkretnej jest przeogromna! Sąsiedzi oraz kolega składają mi gratulacje a ja jestem jak w amoku ;-) Teraz jeszcze tylko szybka sesja zdjęciowa, by uwiecznić tę wspaniałą chwilę i zwracam mu wolność i dziękuję za wspaniałą walkę. Wracam do wędki i zdaję sobie sprawę, że branie było również ze środkowej wędki na której były na włosie kulki homar&rak + pływak krab&banan. Na pozostałych zestawach cisza, tylko na tym były jak do tej pory 2 brania. Na włos zakładam świeże kulki, a jako zanętę do łódki wsypuję znów 2 garście pokruszonych i całych kulek homar&rak 18 mm zalanych boosterem o tym właśnie zapachu i garść palletu halibutowego 20mm. Wywózka w to samo miejsce i czekamy. W międzyczasie sąsiedzi przyszli na pogawędkę i do wieczora rozmawiamy o karpiach i wspominamy nasze zasiadki i przygody karpiowe. Prawie cała noc minęła spokojnie, aż do godz. 5 gdzie u kolegi na kiju zameldował się karp około 10-11kg, którego bez ważenia wypuścił do wody. W końcu również i kolega zapunktował.

    IMG_4029Budzimy się koło 8, szybka kawka, śniadanko i niestety, ale nasza zasiadka powoli dobiega końca i trzeba się pakować. Wszystko co dobre szybko się kończy. Zaczynam powoli w przyczepie pakować torby i nagle słyszę nieprzerwany dźwięk sygnalizatora. Po sekundzie dociera do mnie, że to mój sygnalizator. Podbiegam szybko do wędek i znowu po raz trzeci środkowa wędka w akcji. Po zacięciu znów czuję duży opór i już wiem że ryba też jest duża. Nie jest tak waleczna jak poprzednia, ale łatwo też nie daje się podebrać. Po 10 minutowym holu kolega ją podbiera i pierwsze co do mnie mówi spoglądając na nią to: „Marcin, jest dwudziestka…” Nie czekając chwili biorę matę i kładziemy lustrzenia na matę. Zanim go zważymy patrzę na niego, jest piękny, ładnie wybarwiony. Wkładamy go ostrożnie do worka, zapinamy wagę i do góry. Już czuję że jest cięższy od poprzedniego karpia. Wytarowana waga pokazuje 21 kg. Jest kolejny mój PB w ciągu niecałej doby!!! A myślałem już, że 19 kg jest tak wysoko podniesioną poprzeczką, że spotkanie z takim karpiem zajmie mi znów kilka lat, a tu proszę w niecałą dobę dwa takie piękne okazy! Moja radość jest nie do opisania! Po raz trzeci karp wziął na bałwanka z wcześniej opisanych kulek. To nie jest kwestia przypadku, te kulki mają moc i jak dla mnie są po prostu rewelacyjne i zrobiły świetną robotę! Wszystko ma swoje miejsce i czas. Teraz wiem, że to był mój czas i moje miejsce i warto było czekać kilka lat by spełnić swoje karpiowe marzenia!

    IMG_4034Z karpiowym pozdrowieniem,

    Marcin Mrugała

Produkty 31 do 40 z 51

na stronę
Strona:
  1. 1
  2. 2
  3. 3
  4. 4
  5. 5
  6. 6