You're currently on:

Artykuły

  • O robieniu kulek słów kilka

    Wiecie z pewnością, że aby powstało coś naprawdę genialnego trzeba w to włożyć wiele pracy, zaangażowania, a przede wszystkim serca. To jest trochę jak z restauracjami, które działają na całym świecie, ale nie wszystkie są dobre i nie do wszystkich chcemy wracać. Dlaczego o tym piszę i używam takich porównań? Powód jest prosty nasz klient jest bardzo wymagający. To w końcu Pan Karp! Czytaj dalej

  • Zawód projektant

    Russel Cosey to Anglik, który jako jeden z niewielu ludzipage_gallery_495e270a60c6e_maks na świecie zawodowo zajmuje się projektowaniem sprzętu karpiowego. Od kilku miesięcy Russel pracuje dla firmy Tandem Baits, która latem zaprosiła naszą redakcję na spotkanie z tym niezwykle ciekawym człowiekiem. Oto z nim wywiad...

    „KM” -Powiedz ilu jest profesjonalnych projektantów sprzętu karpiowego na świecie? 

    R.C. - Profesjonalnych? Pracują w takich firmach jak Daiwa czy Shimano. To wędki i kołowrotki, natomiast jeżeli chodzi o sprzęt to takim projektantem był na pewno Rod Hutchinson, Kevin Nash, Czytaj dalej

  • Wiosna - wyrobiska

    WYROBISKA page_gallery_495e522c9988a_maksNareszcie wiosna, teoretycznie najlepszy okres połowu karpia. Wraz z budzącą się z zimowego letargu przyrodą zwiększa się aktywność ryb, a tym samym nasze szanse na ich złowienie. Po kilku miesiącach poszczenia ryby powinny być wygłodniałe i chętne do współpracy. Jeżeli jednak przeanalizuję sobie kilka poprzednich sezonów, to wcale nie było tak pięknie. Ryby brały słabo, a często w ogóle nie chciały żerować. Pojawiały się w łowisku na krótko, po czym znikały niewiadomo gdzie, na wiele dni. Myślę, że nie tylko ja zadaję sobie pytanie „jak skutecznie łowić na początku sezonu”. Spróbuję na nie odpowiedzieć, koncentrując się na żwirowniach i gliniankach, które są moimi wiosennymi łowiskami. Czytaj dalej

  • Noc cudów

    Długi weekend, w końcu na kilka dni mogę się wyrwać z domu. Zapomnieć o całym świecie  i zająć się tym co najbardziej lubię. Nawet beznadziejna pogoda nie jest mnie w stanie zatrzymać. Po kilku godzinach przygotowań wyjeżdżam zapakowany po sufit. Na łowisku jestem koło południa. Od razu rzuca mi się w oczy wyjątkowo niski stan wody i duża jak na początek maja ilość zielska. Podwodne wyspy pełne powalonych drzew, gdzie zamierzałem wędkować, są prawie pozbawione wody. Na dodatek dwa najciekawsze wypłycenia są zajęte przez mojego kolegę. Taka sytuacja zmusza mnie do łowienia w zupełnie nowej, nieznanej mi części zbiornika. Po kilku godzinach pływania miejsca są wreszcie wysondowane. Czytaj dalej

  • Sztuka nęcenia

    Nęcenie jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o sukcesie podczas połowu karpi i amurów. Prawidłowe i przemyślane podejście do tego tematu w dużej mierze decyduje o sukcesie lub porażce podczas zasiadki. O tym, jak wiele zależy od przemyślanego umieszczenia zanęty przekonałem się nie raz podczas swoich wypraw, kiedy to miałem ryby w łowisku, a nie mogłem ich skusić do brania. Były dwie odmienne przyczyny - nasypałem za dużo zanęty, lub odwrotnie, ryby po dość intensywnym żerowaniu nagle znikały i brania ustawały, gdyż ryby w mgnieniu oka wyjadły zanętę i odpływały dalej. Jak unikać podobnych sytuacji? Czytaj dalej

  • PVA-logia cz. I

    Jest co najmniej kilka istotnych powodów, dla których używam materiałów PVA. Po pierwsze żaden inny sposób nie pozwala tak łatwo, precyzyjnie i punktowo zanęcać.

    page_gallery_495e40b20d64e_maksPo drugie daję rybie próbkę zanęty znajdującą się bardzo blisko haczyka z przynętą. Nie od dziś wiadomo, że ten sposób jest to o wiele bardziej atrakcyjny i prowokujący, niż pojedyncza przynęta. Działa to podobnie do przysłowiowej wisienki na torcie, którą każdy ma ochotę zjeść, nawet nie będąc głodnym. Materiały PVA są wprost stworzone do szybkiego łowienia z podchodu, a także do punktowego zanęcenia w miejscach trudno dostępnych. Mogą być stosowane zarówno z wyrzutu, jak i przy wywózce. Czytaj dalej

  • PVA-logia cz. II

    Siatki

    page_gallery_495e443f7e0ba_maksJest to rozwiązanie, po które bardzo chętnie sięgam. Ponieważ nie posiadają standardowych rozmiarów, mogę je stosować na wiele sposobów. Długość, jakiej użyję, jest sprawą otwartą i tak naprawdę zależy wyłącznie od potrzeb. Dzięki swojej ażurowej budowie bardzo szybko docierają do dna. Zdecydowanie najlepiej ze wszystkich dotychczas wymienionych materiałów nadają się na wody płynące. Najlepiej stosować je na twardym dnie, gdyż po zapadnięciu się w mule nie zapewniają odpowiedniego efektu nęcenia. Najczęściej używam ich w formie tak zwanej „kiełbaski”, czyli z mocno ubitą zawartością, co pozwala na dosyć dalekie i celne rzuty. Dodam, że do ubijania zawartości służy specjalny plastikowy ubijak, zazwyczaj o dwóch różnych końcówkach (do siatek węższych i szerszych). Jest kilka możliwości zaczepiania siatki PVA do zestawu. Czytaj dalej

  • PVA-logia cz. III

    Rękaw

    page_gallery_495e467081d2d_maksOstatnim z pośród szerokiej oferty materiałów PVA jest rękaw. Podobnie jak w przypadku siatek, w zależności od potrzeb, sami możemy decydować o jego długości. Rękaw PVA stosuję wtedy, gdy standardowe woreczki są zbyt krótkie. W bardzo zamulonych łowiskach, gdzie grubość mułu wymusza zastosowanie długiego przyponu, możemy umieścić wewnątrz rękawa cały przypon, a także ciężarek. W mocno zarośniętych łowiskach pojedyncze kulki i pellet mogą osiąść na zielsku, zanim dotrą do dna. Rękaw wypełniony zanęta i boosterem jest na tyle duży, że nawet jeżeli przeszkodą będą rośliny, dotrze do dna. Natomiast nie jest na tyle ciężki, żeby się w nim zapaść. Ponadto zestaw umieszczony wewnątrz daje 100% pewności, że nie zaczepi się o zielsko. Nawet po rozpuszczeniu się rękawa prawdopodobieństwo zaczepienia się haczyka o roślinność jest o wiele mniejsze. Czytaj dalej

  • Rainbow na telefon

    Wyprawę na jezioro Rainbow planowałem już od dawna. Magia tej wody, jej dzikość, a przede wszystkim wspaniałe ryby, które tam mieszkają, powodują, że niemal każdy karpiarz chciałby spróbować tam swoich sił. Jednak ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, jak i wielką popularność tej wody, zarezerwowanie jakiegokolwiek stanowiska graniczy niemal z cudem. Wszystkie najlepsze stanowiska są pozajmowane na dwa lata do przodu, a nasza najbliższa rezerwacja wypadała dopiero na wiosnę 2008 r. Jednak niespodziewany telefon na początku lutego, z informacją o wolnym stanowisku, szybko zmobilizował mnie do działania, tym bardziej, że czasu do wyjazdu zostało niewiele, raptem dwa tygodnie. Powtarza się sytuacja z 2002 r., kiedy o wyjeździe nad Radutę dowiedziałem się niespełna tydzień przed planowanym terminem. Co prawda pora roku nie jest sprzyjająca, a brania są sporadyczne, jednak tam trzeba po prostu być, ać sobie szansę, gdyż w każdej chwili można zaciąć rybę ponad 30 kg. Przecież w żadnej innej wodzie nie ma tylu okazałych karpi. Czytaj dalej

  • Aż do pierwszego lodu

    Pomimo kończącego się sezonu, to właśnie jesień jest porą roku, którą lubię najbardziej. Od kilku sezonów wrzesień i październik są miesiącami, w których każdą wolną chwilę spędzam nad wodą. Powiem więcej, w tym okresie częściej jestem na rybach niż w domu! Jest co najmniej kilka powodów takiego stanu rzeczy. Najważniejszym jest jednak fakt, że karpie w końcu zaczynają naprawdę jeść. Spadek temperatury wody o kilka stopni i trochę mniejsza niż w lecie ilość światła powodują, że ryby odczuwając nadchodzące zmiany jedzą na zapas.
    To ostatnie miesiące „wielkiego żarcia”, w których muszą odłożyć potrzebny im do przeżycia zimy tłuszcz. Niewykorzystanie tego okresu byłoby grzechem. Zbiornikami, w których najczęściej łowię jesienią są żwirownie o bardzo zróżnicowanym dnie i powierzchni, od kilkunastu do kilkudziesięciu hektarów. Raczej omijam wody o płaskim, mało urozmaiconym dnie. Brak charakterystycznych miejsc utrudnia lokalizację ryb, które w zasadzie mogą być wszędzie. Czytaj dalej

Produkty 21 do 30 z 31

na stronę
Strona:
  1. 1
  2. 2
  3. 3
  4. 4