You're currently on:

Artykuły

  • Dwa dzikusy na The One

    Nie wiem, czy Wy też macie podobne odczucia, ale ja mam wrażenie, że z tym czasem to jest jakieś mega oszustwo!!! Siedzę w pracy i czekam na kolejny weekend, a cztery dni trwają całą wieczność. W końcu jestem tam gdzie lubię najbardziej. Stawiam namiot nad pięknym dzikim bajorkiem, wsiadam do pontonu robię całą robotę i zawiesza mi się czasoprzestrzeń. „Chwilę” później, dociera do mnie, że minęły trzy doby, muszę wracać do cywilizacji, a takie powroty są nie do wytrzymania. Podobnie było tym razem. Nad wodę przyjechałem około 16-tej. Po przyjeździe, okazało się, że miejsce, w którym zamierzałem łowić, było zajęte. Po kilku zdaniach, okazało się, że chłopaki siedzą od rana i już mają lekko dosyć, więc zapaliło się światełko w tunelu. Żeby nie tracić czasu napompowałem ponton i popłynąłem poszukać jakiś miejscówek. Po dwóch godzinach spędzonych w pontonie miałem wytypowane dwie miejscówki. W wyborze pierwszej miejscówki pomogły mi bobry. Zdecydowałem się łowić pod drugim brzegiem, przy leżącym w wodzie zwalonym drzewie. Głębokość w tym miejscu oscylowała w granicach dwóch metrów, a odbijające od dna liście grążeli utwierdzały mnie w przekonaniu, że karpie powinny się tu kręcić.

    Czytaj dalej

  • Jesienne karpie

    Z pośród czterech karpiowych pór roku, właśnie jesień lubię najbardziej. Jest to dla mnie bardzo trudny okres, ponieważ próbuję w tym czasie ogarnąć trzy niemożliwe do pogodzenia „rzeczy”: karpie, rodzinę i pracę. „Kochanie wytrzymaj proszę kolejny raz to, że częściej jestem nad wodą niż w domu”… Spadek temperatury i mniejsza ilość światła w ciągu doby, jest dla karpi sygnałem że, powinny najeść się na zapas. Siedzenie w domu w takim momencie, byłoby ciężkim grzechem. Zaczyna się okres wielkiego żarcia, trwający najwyżej parę tygodni, w którym ryby uzupełnią potrzebny im do przezimowania tłuszcz. Kiedy temperatura wody spadnie poniżej 10st, karpie zwolnią swój metabolizm i nie będą już żerowały kilka razy na dobę. Łowienie w takich warunkach jest trudniejsze i z reguły sprowadza się do wyłuskiwania pojedynczych, ale często wartościowych ryb. Jest to dla mnie najlepszy okres polowania na naprawdę wielkie karpie. Średnia waga łowionych przeze mnie ryb, jest największa właśnie w październiku i listopadzie. Czytaj dalej

  • Jaką plecionkę wybrać?

    Bardzo ważną częścią mojego karpiowego wyposażenia są zestawy końcowe. To od nich, w głównej mierze, zależy prezentacja  przynęty i to, czy karp w ogóle zechce ją zassać. Nie od dziś wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach. Wybieram więc bardzo starannie każdy element mojego zestawu końcowego. Chciałbym, w tym artykule przybliżyć materiały przyponowe, których używam, a także sytuacje, w których najlepiej się sprawdzają. Plecionka, z której wiążę zestawy końcowe, nigdy nie jest przypadkowa i zawsze staram się optymalnie ją dopasować do warunków panujących w łowisku, a także mechaniki zestawu. Wszystkie materiały przyponowe można podzielić na dwie podstawowe grupy sztywne i miękkie. Jak sama nazwa mówi, pierwsza grupa to materiały do wiązania sztywnych przyponów. Należą do niej wszelkiego rodzaju specjalne żyłki mono i fluorocarbony. Czytaj dalej

  • Nęcenie latem

    Wytypowaliśmy zbiornik, wybraliśmy interesujące nas miejscówki i co dalej? Wbrew pozorom, nie jest to łatwe pytanie i spędza sen z powiek wielu, nie tylko początkującym karpiarzom. Postaram się w tym artykule, rozwiać kilka wątpliwości związanych z zagadnieniem zanęcenia latem. Niestety, nie ma uniwersalnego sposobu, który sprawdziłby się na każdym zbiorniku. Skuteczne łowienie karpi wymaga dużej elastyczności i odnajdywania się w zgoła innych sytuacjach. W pierwszej kolejności, powinniśmy uwzględnić wielkość zbiornika. Kieruję się regułą im większa jest woda i ilość żyjących w niej ryb, tym więcej zenęty potrzeba na sprowadzenie i utrzymanie ich w łowisku. Oczywistą sprawą jest, że planując zasiadkę na dwuhektarowej gliniance, w której pływa kilka karpi zużyję znacznie mniej zanęty niż jadąc na zaporówkę. Zawsze dostosowuję ilość zanęty do rybostanu w zbiorniku, w którym wędkuję. Abstrahując od skrajnych przypadków, pewnym standardem jeżeli chodzi o otwarcie łowiska jest kilkanaście litrów ziaren oraz parę kilo kulek i pelletu. Jeżeli decyduję się łowić w dużej zaporówce,  podwajam ilość zanęty. Po takim pierwszym „strzale” moje kolejne kroki  zależą od tego, jak ryby zareagują na zanętę. Czytaj dalej

  • WIOSENNE MENU…. ZASTRZYK ENERGII DLA CYPRINUSA I WĘDKARZA.

    1Wiosna, pora roku, w której nasze wędkarskie „ja” wypływa z nas każdym milimetrem naszej osobowości! Dla większości z nas zima jest okresem „karpiowo martwym”. Rekompensujemy to sobie niemal codziennym przeglądem sprzętu (może od wczoraj coś się w nim zmieniło, a przecież zawsze mogliśmy coś przeoczyć), penetrowaniem licznych forów internetowych, wędkarskich blogów, prasy tematycznej. Byliśmy na targach, poznaliśmy nowości sprzętowe i rewolucje w świecie przynęt i zanęt. Wszystko, aby zaspokoić nasze wędkarskie potrzeby i„przyspieszyć” pierwszy, wiosenny karpiowy wypad… Czytaj dalej

  • Karp - mistrz żerowej kalkulacji

    IMG_2415Gdyby przeprowadzić sondę nad brzegami naszych łowisk, które z pytań pada między ludźmi najczęściej, to zdecydowanie wygrywa sformułowanie: „ biorą?”. Na drugim miejscu byłoby: „na co wziął?”, a trzecie… no właśnie. W zależności od techniki i poławianego gatunku, zapewne byłoby to pytanie, związane z „tajemnymi zabiegami”, prowadzącymi do wędkarskiego sukcesu. Czytaj dalej

  • „MŁODY, ŚWIĘTY, TAJEMNICZY…”

    759900387_9d21823bf9_zKarp- ryba, którą „zna” praktycznie każdy wędkarz… ryba, na temat której każdy z nas ma coś do powiedzenia… Każdy zna tajemne rewiry, bankowe miejscówki, cudowne przynęty, idealne pory połowu… To wszystko, to… prawie prawda…

    Polscy wędkarze potrafią przechytrzyć wspaniałe okazy, potrafią cieszyć się faktem wspaniałej, równej, wędkarskiej walki bez aspektu „mięsa”. Czytaj dalej

  • Kolos z dzikiej wody

    SONY DSCJak każdy karpiarz nie cierpię zimy. Jest to jednak czas, który spędzam na przygotowaniach taktycznych i sprzętowych oraz wyborze łowisk na nadchodzący sezon. Jako, że moja praca nie pozwala mi spędzać zbyt wiele czasu nad wodą, w tym roku postanowiłem skupić się nad jednym niewielkim dzikim zbiornikiem. Po kilku wiosennych nockach bez brania mój optymizm był w tym samym miejscu, co pomijane przez ryby zestawy - na dnie. Czytaj dalej

  • Rainbow karpiowa mekka

    IMG_3105Ledwo zdążyłem ochłonąć po październikowym wyjeździe, a już wielkimi krokami zbliża się termin mojego wyjazdu na Rainbow. Kompletny brak czasu skutecznie utrudnia moje przygotowania. Dosłownie rzutem na taśmę, dopinam wszystkie ważne tematy i w czwartek wieczorem wyjeżdżamy. Pomimo odległości dwóch tysięcy kilometrów, droga mija spokojnie i w miarę szybko. Nareszcie jesteśmy. Po kilku nieudanych wyjazdach, bardzo się cieszę, że znowu mogę tu być. Zamieniamy kilka zdań z właścicielem łowiska i idziemy spać.

    Czytaj dalej

  • Francuska trzydziestka Tomka Wasilewskiego

    IMG_3052Wieczorem 30-tego września 2011 r., zapakowani po sufit, wyjeżdżamy razem z Arkiem Zarembą na tygodniową zasiadkę nad francuskie jezioro La Horre. Nawigacja pokazuje 1200 km do celu, co w porównaniu z wyjazdem na Rainbow jest krótką przejażdżką. To kolejny już, szósty mój wyjazd na karpie do Francji. Jakoś w ogóle nie czuję tych ryb, tak naprawdę to jadę tam tylko dlatego, że umówiłem się dużo wcześniej. Wszystkie poprzednie wyjazdy były w stylu „wczoraj nie brały, a dzisiaj przestały”, więc raczej sobie nie obiecuję zbyt wiele. Tym bardziej, że La Horre jest określane przez łowiących tam, jako bardzo trudne i kapryśne, a o mieszkających tam rybach opiekun łowiska mówi, że są „crazy”.

    Czytaj dalej

Produkty 11 do 20 z 33

na stronę
Strona:
  1. 1
  2. 2
  3. 3
  4. 4